Piszesz o tym co sie działo w Bieszczadach w latach 70-tych i 80-tych. A nie uważasz iż na tamtych błędach warto sie uczyć ? Tak naprawde ani ja ani nikt rozsądny nie ma wątpliwości iż obszar od Wetliny do Cisnej powinien sie rozwijać w granicach obecnych. Ale wyciąg to wyjście poza ten teren. I to będzie pierwszy ale nie ostatni wyłom. Piszesz iż cala reszta to tylko plany, a wyciąg nie tak dawno to nie były mrzonki ? Nie będę rozwijał wątku "wodochronności" , nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, kto chce to orientację o co chodzi bez trudu sobie wyrobi. Warto np. uzmysłowić sobie dlaczego to systematycznie/ jeśli tak można powiedzieć/ powtarzają się powodzie na Podhalu czy u podnóża Sudetów ?
Pozdrawiam
naive
Wow
To jest ta odpowiedź na mojego posta?
Rozumiem, że jest to argument - mam ze sobą problem - Wy w swojej szczęśliwości będziecie toto utrzymywać.
Ja nie piszę postów po to, aby gadać - jak to określasz - zacznij czytać ze zrozumieniem. To nie boli.
Mięskiem możesz rzucać skolko ugodna - mnie nie trafisz - zaliczysz bana i ot wsio. Stać Cię na to? Bo mnie tak!!
Po co jesteście Ty i Tobie podobni na tym forum?
Dla ślepych są specjalne ośrodki.
P.s.
Zadaj sobie odrobinę trudu i odpowiedz sobie samemu na pytania z mojego posta, który tak Ciebie irytuje.
Wiem, że ze mną nie warto "gadać" - szczególnie jak nie ma się nic konkretnego do powiedzenia.
Dbaj Chłopie o to swoje środowisko!!! I nie sraj se pod chałupę - chyba, że to taka forma promocji.
Pozdrawiam
Wojtku !
Jest na to metoda ... po prostu - nie czytać - ja to stosuję z powodzeniem.
Mój post też nie na temat , może wywalą nas obydwu ???
Wiem, że zaraz napiszecie, że ja ciągle przez pryzmat tych moich Pirenejów, ale, po przeczytaniu postu naive (wcześniej pisał o tym m.in. Browar):
„Ale wyciąg to wyjście poza ten teren. I to będzie pierwszy ale nie ostatni wyłom.”
tak mi przyszło do głowy – ciekawe czy ktoś wprowadzi kiedyś do planu zagospodarowania przestrzennego jakiejś gminy w Polsce ograniczenia zabudowy do ustalonego limitu. Otóż metoda ta z powodzeniem sprawdza się w małych górskich miasteczkach z pogranicza Francji i Hiszpanii, gdzie z góry ustalone są limity ilości domów oraz zastrzeżona (tu nie jestem pewny) ich powierzchnia lub kubatura. Stąd, jeśli ktoś na takim terenie chce budować dom, musi on wcześniej coś rozebrać lub kupić już gotowe, bo bilans musi się zgadzać. Gdyby takie przepisy obowiązywały na terenie gminy Cisna, to ilość miejsc noclegowych w obrębie gminy wyniosłaby np. 5000 i koniec. Dzięki temu można by także łatwo planować całą infrastrukturę z uwzględnieniem przepustowości oczyszczalni, zapotrzebowania na stacje trafo itd. oraz właśnie ten przykładowy wyciąg, czy inny podobny pomysł przeliczony dla mocno ograniczonej liczby użytkowników. Dalsza rozbudowa prowadziłaby jedynie do sukcesywnego zastępowania ruin, rozpadających się (lub po prostu starych) domów nowymi, harmonijnie wkomponowanymi w krajobraz (zgodnie ze spójnym i sensownym planem architektonicznym). Procesy te trwają niestety, wiele lat, ale kiedyś trzeba to chyba będzie zacząć.
Francuskim przykładem takiej „polańczykowatej” miejscowości w sercu Pirenejów jest Gawarnia, gdzie utrzymuje się stała liczba budynków, rośnie szybko standard oferowanych usług, a miejsca hotelowe są stosunkowo drogie, ze względu na ograniczoną ich liczbę. Dzięki temu powstrzymywana jest także dalsza degradacja środowiska. Miasteczko nie zapomina równolegle o pozostawieniu możliwości biwakowania mniej zamożnym, lub lubiącym ten typ wypoczynku, turystom, dla których udostępnione jest pole namiotowe z małą recepcją/kawiarenką oraz budynkiem sanitarnym. We Francji pola takie nazywają się „aire naturelle” (dla chcących obejrzeć www.camping-gavarnie-labergerie.com/camping-campground-gavarnie-pyrenees.php) i, w odróżnieniu od gęsto zagospodarowanych campingów, zapewniają chociaż namiastkę dzikiego biwakowania w dolinach. Wysoko i tak każdy śpi, gdzie go noc zastanie.
Wzory postępowania w perspektywie kilku(nastu)(dziesięciu) lat w przód warto brać od tych, którzy już obudzili się z ręką w nocniku... – sztandarowe szkaradztwo betonowego kompleksu 3 Doliny w Alpach przeraża i jest wręcz pomnikowym przykładem braku inwestycyjnego umiaru.
Nasze Bieszczady nie są na tyle duże, że wszystko pomieszczą, ale gdyby prawnie możliwe było wprowadzenie opisanego ograniczenia może miałoby to sens i taki przykładowy wyciąg byłby tym ostatnim wyłomem w ekosystemie. Tylko, czy w polskich realiach taki idealizm ma jakiekolwiek szanse powodzenia - obawiam się, że jeszcze nie dorośliśmy do tego, ale kto wie?
JarekBartek
PS Henek, Wojtek – jak mnie za prowokacyjną reklamę firmy z quadami nie wywalili, to i Wy zostaniecie w tym wątku na wieki wieków.
Ostatnio edytowane przez JarekBartek ; 23-02-2009 o 21:59 Powód: wredne literki
Jarku,
Jak pewnie zauważyłeś, w naszym "narodowym" charakterze nie istnieje ani świadomość, ani chęć, ani tym bardziej umiejętność wykorzystywania doświadczeń innych. My, "wielcy" Polacy musimy sami dostać ostro po tyłku, by "odkryć" to, co inni już dawno odkryli! Musimy być pseudo pionierami, bo mamy tak głęboko zakorzenione kompleksy,co przy mniemaniu o "Chrystusie narodów" i wrodzonym romantyzmie skazuje nas na cykliczne cięgi. A wystarczy tylko POMYŚLEĆ!
Dziś rano postanowiłam przeanalizować opłacalność tej inwestycji. Dysponowałam tylko analizami przeprowadzonymi przez magistrantów i danymi udostępnionymi przez zaprzyjaźnionych gestorów. Nie wierzyłam własnym oczom więc skonsultowałam się z "trenerami", którzy mnie szkolili.
To jest potencjalnie wyjątkowo opłacalna inwestycja, która jest w stanie korzystnie wpłynąć na rozwój Bieszczadów. Nie należy ją rozpatrywać tylko w kontekście tej jednej gminy. Zresztą nawet, gdybyśmy wzięli pod uwagę tylko obszar gminy Cisna to inewstycja także byłaby bardzo opłacalna, gdyż mamy tu na dzień dzisiejszy około 4700 miejsc noclegowych. Być może w tym roku zostanie przekroczona liczba 5000. Jeżeli chodzi o obłożenie to nasz Kolega z forum z informacji turystycznej w Cisnej przyjmuje środnio obłożenie w skali rocznej 60 dni. Wyjątkowo niskie. Dochodowość jest równie niska i wynosi w granicach 3-5 %. W Bieszczadach na terenie gminy Ustrzyki Dolne i w dobrze prosperujących ośrokach obłożenie w skali rocznej wynosi do 70% czyli maksymalnie 256 dni przy dochodnowości oscylującej w granicach 15%.
Jasło to optymalne miejsce do budowy wyciągu. Ilość dni snieznych jest jedna z najwyższych w Bieszczadach, pokrywa śnieżna utrzymuje sie w tym miejscu do 150 dni.
Nie mam prawa podać danych dotyczących wyciągów. Powiem więc inaczej. Dochodnowośc o ile wyciąg działa jest tak wysoka, że w ciągu tygodnia są w stanie odrobić roczne straty.
Dziś będę dysponowac analizą przygotowaną dla projektowanego wyciągu na terenie gminy Solina.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)