widzisz... z badaniami naukowymi tez czesto tak jest ze nie mozna w nie swiecie wierzyc..
i to nie teoria spiskowa a dane z pierwszej prawie reki:
mieszkancy pewnych wiosek w polsce zaczeli sie skarzyc na zly stan zdrowia i samopoczucie od czasu jak im postawili w okolicy ogromne slupy wysokiego napiecia. Poniewaz sprawa zrobila sie dosyc glosna przeprowadzono badania jak to mowia naukowe jak promieniowanie czy jakies tam pole magnetyczne czy inne swinstwo wytwarzane przez owe slupy wplywa na zywe organizmy. Akurat tak sie zbieglo ze moja mama wraz z kolezanka badaly fragment tego wplywu tego na szczurki i swinki morskie- glownie na komorki watroby i przebieg ciazy.. wyniki wyszly straszne, duzo wieksze zachorowania na nowotwory oraz znaczny wzrost poronien.. takie wyszly wyniki w laboratoriach... za jakis czas moja mama zobaczyla owa prace juz w druku, oczywiscie zrecenzowana przez szefa katedry i innych ktorych zdanie sie liczy- wyniki byly zmienione i podsumowanie takie ze promieniowanie slupow jest zupelnie nieszkodliwe a wrecz pozytywne dla zdrowia.. a gdy zapytala szefa gdzie jej wyniki, gdzie ich praca ktora przeprowadzaly z kolezanka przez wiele miesiecy - to sie dowiedziala ze nie zna zycia i ma trzymac morde w kubel jak chce tam dalej pracowac.. a nie majac habilitacji nie moze samodzielnie wypuszczac prac naukowych a i tak jej nikt by nie uwierzyl.. i ze praca na temat slupow z gory byla przesadzona jak ma wyjsc..
wiec bezkrytyczna wiara w publikowane oficjalnie wyniki badan naukowych nie odbiega od wiary w sw mikolaja i dzieci w kapuscie..



Odpowiedz z cytatem