A właśnie przewodniki...parę nawet kupiłam, parę nawet zabrałam np ze sobą teraz do Pragi.
Czy zajrzałam do nich choć raz?
nie;-)
Po co kupiłam?nie wiem, może dla spokojnego sumienia?
A właśnie przewodniki...parę nawet kupiłam, parę nawet zabrałam np ze sobą teraz do Pragi.
Czy zajrzałam do nich choć raz?
nie;-)
Po co kupiłam?nie wiem, może dla spokojnego sumienia?
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
wlasnie... pare kupilam... przeczytalam od deski do deski... i co? na 200 stron informacji ktore mi sie przydaly byly moze na 3 stronach... po tym jest dziwna zaleznosc- naprawde ciekawe miejsca zwykle do przewodnikow nie trafiaja.. (a moze dlatego sa fajne ze ich nie ma w przewodnikach?) ciezko stwierdzic co jest skutkiem a co przyczyna...
ale ogolnie internet dostarcza wiecej ciekawych informacji niz przewodniki... moze dlatego ze kazdy moze odszukac tam cos dla siebie, to co go interesuje...
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Masz rację. Jeżeli jedziesz z własnym jedzeniem i biwakujesz na dziko, to te porady nie są Ci do niczego potrzebne.
Nie neguję faktu, że "w necie w relacjach ludzi jest masa porad praktycznych i z reguły aktualnych". Problem, że nie zawsze te porady są wiarygodne. Mam większe zaufanie do przewodnika sprawdzonego wydawnictwa niż do informacji od anonimowej osoby na forum internetowym. Poza tym w przewodniku informacje te są posegregowane i masz je już na papierze, a więc tak jak lubisz.
Jeżeli przewodnik jest nieaktualny, to nie trzeba go kupować. Ja zawsze zwracam uwagę na datę wydania.
Z przewodników w języku polskim polecam "Zielony Przewodnik" Michelin. Zobacz Przewodniki Michelin po polsku, a w szczególności Przewodnik "Norwegia i Szwecja". Ściągnij demo. Może Ci się przyda. Jest to początek rozdziału o Stavanger.
miałem styczność z autorami i edytorami przewodników znanej i lubianej firmy... chwalonej wszem wobec braci turystycznej i podróżniczej... i powiem że zakrawa ta "pewność" o mały absurdzik... przy cichych rozmowach po za redakcją pracownicy wydawnictwa często nie polecają swoich przewodników, bo informacje są właśnie nie aktualne i nijak mają się do prawdy... terminy gonią, wpychane są do treści różne informacje.. niekoniecznie potwierdzone i aktualne..leżą mapki.. i inne "ułatwienia"...tak więc z rezerwą do "wszystkiego co napisane i posegregowane tak jak się lubi na papierze"...
Sam miałem kilka razy niezgodności, podróżując po wschodnich rubieżach dzikich krain bliższych...a i w naszych rodzimych opiewanych przewodnikach po Bieszczadach parę kłamstewek się znajdzie.. Nie neguję.. jedynie powiadam co zaobserwowałem.. a najbardziej podobają mi się te chwile w podróży gdy się "na prawdę zdziwie!" Wiedza na temat tego czego mogę w danym miejscu oczekiwać w pewnym momencie zaczęła mnie nużyć.. i chyba wtedy rozpoczął się w moim życiu nowy etap podróżowania... całe szczęście ten przewodnikowy był bardzo krótki :)
Dla mnie najważniejsza jest mapa.Z nich mogę wyczytać wiele.Cel podróży jest wymyślony osobiście albo z zasłyszanych opowieści.Bądż przeczytanych w necie, prasie , książkach. Czasem nabywam przewodnik, ale zawsze w księgarni długo go wertuję, czy mi jest niezbędny.Tym bardziej jak jest parę do wyboru...
Zawsze podróżuję autem , więc podróż też tak planuję, by coś zobaczyć po drodze. Nawet , jak trzeba nadłożyć parę czy kilkanaście kilosów od obranego celu.
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
co do wiarygodnosci przewodnikow- wiem jak bylo pisanych kilka przewodnikow jednego z bardziej znanych i renomowanych wydawnictw w polsce... ludzie ktorzy je pisali nigdy w opisywanych miejscach nie byli... korzystali z wiadomosci internetowych, innych przewodnikow i zdjec udostepnionych przez przyjaciol (np. moichwiec wiem o czym pisze...) nie mowie ze to jest regula, ale zdarza sie .. i to wcale nie tak rzadko...
co do relacji internetowych anaonimowych forumowiczow- jedna z wad moze byc brak obiektywizmu... co np. mocno moze charakteryzowac moje relacjebo jak pisze ze "autobus byl zarąbisty" - to znaczy ze jako wspolpasazera mialam koze i worek kartofli...a ktos moze omylkowo zrozumiec ze "zarąbisty" znaczy szybki i wygodny
i nieporozumienie gotowe
![]()
mapa to zawsze najlepszy przyjaciel!!!![]()
Ostatnio edytowane przez buba ; 24-01-2011 o 20:05
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)