Moja nieostrożna koleżanka na Słowacji nie zauważyła znaku "stop" na drodze, która wychodziła na zjazd z autostrady a niestety stała tam policja.
W ogóle to dobrze że nic nie jechało, bo normalnie wymuszała pierwszeństwo i mielibyśmy samochód w boku (po mojej stronie, siedziałam obok kierowcy)
Najpierw groził jej mandat 200 euro, potem w końcu skończyło się na najniższym możliwym - 20 euro.

Oprócz tego w czasie tej jednej wycieczki przejechała 3 razy na czerwonym.

Potem już za każdym razem kiedy był znak stop wołałam z daleka "uwaga, znak stop" lub "uwaga czerwone".

W każdym razie ta słowacka policja wcale nie jest taka zła.