Dziś obejrzałam, jak zawsze z zaciekawieniem, ostatni odcinek Watahy. Przyznam, że film znów mocny. Nie chodzi mi o wykonanie ale treść jaką przedstawia, jaką odkrywa. Podobnie jak "Drogówka" Smażowskiego (nie przepadam zbytnio za tym filmem), pokazuje drugą stronę jakiej powszechnie się nie zna. Jakiś nowy trend w polskim kinie? Uważam to za bardzo odważny film, podobnie jak Drogówkę. Myślę, że też wpisał się akurat w sytuację polityczną panującą na wschodzie (gdy go kręcono jeszcze nie była tak rozgłośniona typu Majdany). Oczywiście absolutnie nie rzecz w tym by uogólniać, że wszyscy na granicy są źli, że cała policja jest zła i inne brednie. Ale pokazuje sytuacje jakie jednak mają miejsce, odkrywa wielki burdel jaki toczy się zwłaszcza na granicy. Łapówkarstwo, mafia, przemyt. Pewnie zaraz ludzie powiedzą, że film i historia jest przerysowana a mnie z kolei takie historie wcale nie dziwią. Nie wiem jaką rolę pełni właściwie straż graniczna, raczej machlojstwo i mafia kojarzy mi się z celnikami.
No i ujęcia w Siankach na końcu... :)


Odpowiedz z cytatem