Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
A jutro co nam pokaże?
"Jutro" pokazało nam przede wszystkim biel we wszystkich odmianach.

Na dole szlak na Rawkę był przetarty przez narciarzy i udeptany przez piechurów.


Wyżej były już tylko ślady nart,


ale i one zniknęły zanim las skarłowaciał.


Jedynym śladem po ścieżce były od czasu do czasu wyłaniające się ze śniegu barierki.


I pewnie przyszłoby nam się w tej bieli zagubić, gdyby nie poglądowa mapa na Małej Rawce!


Zebraliśmy się więc w sobie i skoczyliśmy na Wielką Rawkę. Zdjęć z Wielkiej nie będzie żadnych, bo deszcz padający przy ujemnej temperaturze skutecznie zniechęcał do wyciągania aparatu. Padało, wiało, było zimno i... biało. Wszędzie Szczęśliwie udało nam się przez Wielką Rawkę przejść w miarę po szlaku, w czym utwierdzili nas spotkani już nad ukraińską granicą pogranicznicy. Swoją drogą ciekawe spotkanie, kiedy we mgle wpada na siebie pięć osób, z czego pięć jest w goglach i maskach

Pogranicznicy byli na tyle mili, że zostawili po sobie ślicznie przygotowaną ścieżkę, dokładnie na naszym kursie.


A że w lesie przestało wiać i deszcz też nie padał szło nam się spokojnie i wygodnie.


Rakiety ubrane jeszcze przed Wielką Rawką zostały już na nogach, każde zejście z wytyczonej przez pograniczników ścieżki przekonywało, że bez rakiet wędrować się nie da.