Z tego co mi wiadomo nie ma takiego obowiązku. Ja mam wklepane w telefonie numery wszystkich strażnic i informuję ich o swoich planach. Oni mają wiedzę o mnie a ja mam spokój ( a dodatkowo lepiej się czuję w czasie samotnej wędrówki) , i jeszcze się nie zdarzyło aby przyjechali na kontrolę.
Odpowiem w imieniu Jimi : mapy Ruthenusa (Krukara) pokazują lokalizację tego cmentarza w Krywce , ale ja też nie odnalazłem żadnych śladów po nim
Odnalazłem natomiast na niektórych mapach wirtualnych zaznaczone tam obiekt "kościół zniszczony" ( np https://mapa-turystyczna.pl/bieszczady)
.
Ale zostawmy Krywkę na boku dla penetracji Dlugiego i wróćmy na stokówkę z parkiem maszyn gdzie odpoczywają zabytkowe bieszczadzkie monstra.
Tak sobie pomyślałem przechodząc obok nich , że może to zaczątek do kolejnego muzeum ? Ileż się niszczy tego wypracowanego sprzętu spoczywając w zapomnieniu.
Kiedyś , gdy były parki konne bardziej dbano o emerytów pociągowych.
Gdybym poszedł dalej stokówką doszedłbym do szlaku zielonego i mógłbym zamknąć koło wracając do Lutowisk poprzez pagóry Wołodyjowskiego
Mnie się zachciało przecierać szlak nikłą dróżką idącą pod górę. Od razu poczułem że z każdym metrem robi się coraz cieplej. Tak już jest jak zimową porą wydeptujemy śnieg.
Podążałem do góry w samotności przysłuchując się ciszy. Co prawda widziałem że przede mną już ktoś urządzał sobie nocleg zostawiając legowisko
.
.
Przyglądałem się pilnie czy na tym "bocianim gnieździe" nie zobaczę jakiś skrzydlatych mieszkańców
.
.
Czasem rzadsze drzewa pozwalały potwierdzić że ciągle idę do góry patrząc na kościół w Lutowiskach z lotu ptaka
.
.
Pot zlewał się coraz mocniej ze mnie a ja ciągle nie osiągnąłem grani. Dopiero o 15.20 dotarłem na nią co potwierdzała kompozycja kolorowych znaczków na drzewie
.
.
Wydawało mi się , że mimo kończącego się dnia (jasności) teraz już szybko dotrę do celu poruszając się grzbietem , bez przewyższeń
.... ale to mi się tylko tak wydawało.







Odpowiedz z cytatem