Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
dosyć obszernie m. in. o historii styku trzech granic w źródliskowych obszarach Czarnego i Białego Czeremoszu traktują właśnie Olszański i Rymarowicz w rozdziale pt. „Tędy przez stulecia biegła granica Rzeczypospolitej” (s. 108 – 110 przywoływanego tu dziełka), tak więc umieszczenie w książce ich autorstwa podobnej mapki byłoby logiczne i uzasadnione.
Jest tam konturowa mapka całego Pokucia. Na schematyczną grzbietówkę nie mieli miejsca nawet dla samej Czarnohory (por. format "Powrotów..." i "Płaju"). Takie mapki m.in. dla rejonu Hnitesy-Kreczeli są w przewodniku SKPB po Karpatach Marmaroskich. Ale mniejsza o to. Ważne, że "Płajowa" mapka będąca wyrysem PiTeRa z "trzysteki" nie ma wartości źródłowej. Nie wyszła spod ręki Studzińskiego, ani nie zaznaczono jej autoryzacji przez niego.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
pozwoliłem sobie na użycie nieco bardziej familiarnej formy „pan Tadeusz”, która chyba w żaden sposób nie uwłacza jednak ani pamięci, ani godności bohatera analizowanych przez nas wspomnień
Oczywiście, że jest to forma grzecznościowa dopuszczalna zarówno w Internecie, jak też w publikacjach naukowych. Nie mam co do jej stosowności w Twoim poście najmniejszych zastrzeżeń. Niepotrzebnie się sumitujesz.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Studziński zasłyszał owo nietypowe miano Hnitesy z ust Hucułów (i nic nie ma tu do rzeczy regionalne zróżnicowanie dialektologiczne Huculszczyzny, twarda wymowa spółgłosek (brak palatalizacji) jest właściwa dla całego obszaru ukraińskojęzycznego)
Huculszczyzna należy wprawdzie do "obszaru ukraińskojęzycznego", ale o starszym podkładzie wołoskojęzycznym i różnych naleciałościach m.in. polskojęzycznych. Przyjmuje się nawet, że pierwotnie istniał tam bilingwizm. Weź więc proszę pod uwagę cechy fonetyczne (brak palatalizacji) z rumuńskiego pogranicza językowego. Może twarda wymowa spółgłosek zanikała w dialekcie wschodniohuculskim?

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
w sumie nie wiadomo przecież, czy usłyszał tą nazwę w tej formie właśnie od nich. Równie dobrze mógł ją zasłyszeć od mieszkających na Huculszczyźnie Polaków (chociażby od inżyniera Ziemblica ze schroniska pod Pop Iwanem) i wówczas faktycznie brzmiała by ona Hniatysia.
Owszem, mógł ją równie dobrze przejąć za pośrednictwem Polaków zasiedziałych na Huculszczyźnie. Huculscy drwale nad Bałtagułem byli jednak pierwszymi (ale nie jedynymi) autochtonicznymi informatorami, którzy mogli mu tę nazwę podać in situ razem z Gropą. Pewności co do tego nigdy jednak mieć nie będziemy. Ważne, że jest to forma bardzo rzadka wówczas w polskim piśmiennictwie, a w ogóle nie występująca na mapach.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Jeśli dysponował tylko wytartą „setką” WIG to wiele by mogło tu wyjaśniać, jeśli przetarcie znajdowało się akurat w miejscu Palenicy (tego, iż mapa, nawet po jednorazowym, ale intensywnym użyciu jest najczęściej poprzecierana, tego nie muszę chyba nikomu tłumaczyć)
Winkiel graniczny poza ramką znajduje się w prawym dolnym rogu karty. Trzeba by nie lada sztuki, żeby go przetrzeć (musiałby składać mapę w harmonijkę szerokości paru cm). O wiele łatwiej urwać róg karty. Ale mniejsza o to. Nie wzmiankuje o używaniu mapy w Czywczynach. Pisze tylko o studiowaniu mapy pod Smotercem w feralną noc sylwestrową. Gdyby dysponował „setką” WIG przy spisywaniu wspomnieniowej relacji, to zapewne nie pomyliłby połoninki Gropa z Palenicą, a Hniatysia byłaby prawdopodobnie Hnatasią.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Jeśli zaś nie dysponował żadną mapą i pisał tylko „z pamięci” (wątpliwe, choć akurat z pamięci mógł podać właśnie nazwę Gropy) to jak wytłumaczyć dokładnie podany kilometraż, czy precyzyjne umiejscowienie schroniska Baltaguł (aczkolwiek błędne, winno być 47 49’, a nie 47 46’)?
Nie twierdzę, że nie dysponował żadną. Mógł korzystać z różnych map przeglądowych, np. 1:300 tys., na której można łatwo i stosunkowo dokładnie policzyć kilometraże i odczytać współrzędne geograficzne schroniska w Bałtagule.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Na pewno autor miał zegarek (wspomina o nim w części relacji dotyczącej nocy spędzonej pod Smotrecem), pytanie tylko, czy dobrze wyregulowany? Wystarczyło bowiem, że spieszył się on o kilkanaście minut i wówczas cała relacja (z drobną wszak poprawką, o czym niżej) zaczyna trzymać się kupy.
Bazował na schroniskach, więc mógł bez trudu codziennie korygować wskazania czasomierza, nawet gdyby ten nomen omen chronicznie przyspieszał. Ale godz. 15. na "granicznym cypelku" przy słupie 56 podał mylnie z pamięci. Wiadomo z dalszej relacji, że musiał tam być co najmniej o 1-1,5h wcześniej. Problem w tym, czy i jak to możliwe, żeby spiął dniówkę startując ze schroniska w Popadyńcu?

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Moim zdaniem więc najbardziej prawdopodobnym jest, iż Studziński dotarł do południowego krańca grzbietu Hnitesy przy słupku nr 55 (z którego to miejsca odwrót nastąpił przed piętnastą) , a potem, już spisując relację (w oryginale w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku?) odczytał nr słupka z mapy
Zaplanował jako cel wyrypy dotarcie do najdalszego krańca terytorium II RP oznaczonego słupem 56. Pisałem Ci już o tym:
Cytat Zamieszczone przez Tomnatyk Zobacz posta
Pisze wyraźnie, że słup 56 "odwiany był przez wichry". Nie było więc na nim śniegu. Nie miałby żadnych trudności z prawidłowym odczytaniem jego numeru. Podążał właśnie do niego - zaznacza: "Niestety, nie mogłem dalej iść". Najdalszym celem wyrypy był bowiem nie sam szczyt Hnitesy, tylko właśnie "cypelek" za nim.
Nie mógłby pomylić numerów słupków w terenie, ani tym bardziej na mapie. Nie miał "setki" WIG z Czywczynów, ani nie korzystał z niej przy spisywaniu relacji.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Za tą wersją przemawiałby też fakt braku wzmianki o rumuńskiej „pikiecie” poniżej słupka nr 55
Wykluczone. Zabudowania pikiety były tuż przy grzbiecie i widziałby je jak na dłoni.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
no i przede wszystkim o braku zjazdu w siodło Styniszory i związanego z tym późniejszego żmudnego podejścia z powrotem na grań (co oczywiście można jednak zwalić na karb niepamięci).
Nie sposób zapomnieć tak długiego zjazdu i podejścia. Brak choćby paru słów o zjeździe to największa zagadka całej relacji. Mogli ją z pewnością wyjaśnić u źródła redaktorzy "Płaju", ale nie zapytali Autora i jesteśmy skazani jedynie na spekulacje i domysły. Celowo albo przypadkowo pominął zjazd, kontaminując wzmianki o widoku z Hnitesy na "zbałwaniony ocean gór" z miejscem słupa 56 na Styniszorze. To jedyne logiczne wytłumaczenie, jakie się nasuwa.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Trudno orzec jaką mapą dysponował Studziński przy pisaniu swej relacji (z literatury zaś nasuwa się samo przez się, iż autor posiłkował się „Krótkim przewodnikiem po Huculszczyźnie (...)”, w którym to, jak trafnie zauważyłeś, na s. 70 stoi jak wół, iż na szczycie Hnitesy posadowiony był „graniczy kamień nr 56”.
Przy zliczaniu kilometraży musiał używać stosunkowo dokładnej mapy przeglądowej, a taką była np. mapa 1:300 tys. Spośród innych map małoskalowych trudno miarodajnie typować. W relacji wspomnieniowej nie widać żadnych śladów korzystania z literatury turystycznej, a w szczególności przewodnikowej. Jedno jest pewne: słup 56 oglądał Studziński za Hnitesą, więc nie opierał się na opisie z „Krótkiego przewodnika po Huculszczyźnie".