Nawet gdyby - hipotetycznie - do tego doszło, to nie wydaje mi się, aby "rolnicy" bieszczadzcy byli z tego zadowoleni - psioczyliby jeszcze bardziej, może z małymi wyjątkami.
Państwo wypłaca za szkody niejako bez wkładu własnego rolnika (w uproszczeniu oczywiście) lub za wkładem minimalnym. Ubezpieczyciele nie są "dobrymi wujkami" i takie wypłaty uzależniliby od wielu czynników - m.in. dobrych zabezpieczeń, które obecnie są w mediach, ale w życiu to już tak kolorowo nie wygląda. Wymaga to inwestycji. Ponadto, żeby dostać odszkodowanie od ubezpieczyciela, to trzeba się najpierw ubezpieczyć, czyt. zapłacić i płacić składkę bez względu na to czy szkoda jest czy jej nie ma. I tu już widze kolejke chętnych, którzy lecą się ubezpieczać od wilków: "a na cholere bede płacił - jak mi nic nie zjedzą to kasa w błoto".



Odpowiedz z cytatem