Zamieszczone przez
A tak jak być powinno jest w SKPB Warszawa, np:
"Czarnohora Gorgany 2012 czyli w poszukiwaniu stadionu idealnego.
Charakter: wędrowny namiotowy
[U
O żeż... To akurat mój obóz. Co ja będe szklić.
No i własnie wciąż mam nierozwiązany problem. Obozem komercyjnym mozna nazwać obóz prowadzony z ramienia bura podrózy, np przez biuro Wierchy - tak, jak prowadzi Basia. I tu się kumuluje cała dyskusja.
Ale... ja mam inny problem wciąz. Jezeli prowadzę taki obóz jak powyżej, ale z ramienia właśnie SKPB, które z założenia prowadzi działalność niekomercyjną, to czy mnie także obowiązują takie przepisy, jak obozy prowadzone jako komercyjne? Zapewne nie, dlatego własnie interesuje mnie, jak to wygląda od strony prawnej. Bo - mam uprawnienia polskie państwowe, w zasadzie mogę prowadzić komercyjnie, choć tego nie robię (dlaczego, to temat na inną dyskusję). Ale jednak prowadzę, jako przewodnik studencki, obóz w ramach studenckiego Koła Przewodników. I - czy w takiej sytuacji jestem traktowana jako przewodnik grupy? Czy w ogóle z punktu widzenia prawnego można mówic o wyjeździe prowadzonym przez przewodnika? Czy raczej jako o grupie znajomych. Tudzież jako wjazd klubowy? Definicja wyjazdu klubowego jest jasna, ale jednak ludzie z nami jadący nie są członkami, tak zwanych sympatyków, bo oficjalnie coś takiego nie istnieje (nieoficjalnie tak). I dalej - czy jezeli stanie się coś niedobrego (tfutfutfu), to czy mogę być traktowana jako formalny lider grupy i za to pociagana do ewentualnej odpowiedzialności? I jaka jest dokładna definicja wyjazdu partnerskiego? Coś mi się wydaje, że nasze wyjazdy nie mogą być tak traktowane.
Nie wiem dlaczego, ale te zagadnienia przed tym obozem jakoś mnie męcza. Mam nadzieję, że nie jest to przeczucie... (tfutfutfu).
Troche może chaotycznie napisałam, ale może ktoś coś z tego zrozumie.
madzia


Odpowiedz z cytatem