Wymyślić/wylansować inne, atrakcyjne rozrywki, które będą mniej ingerujące w otoczenie?
Bez urazy, ale Twój post ma mniej więcej taki wydźwięk: jest grupa dobrych wujków, którzy chcą dogodzić turystom (określonej grupie) bo ci się nudzą. Niestety inna grupa + właściwe służby (ogółem: złe wujki) staje im coraz częściej na drodze. Dostarczcie im/nam (dobrym wujkom) argumentów, bo nasz turysta - nasz per pan... I po najmniejszej linii oporu: import rozrywek z innych regionów, bo koniecznie Bieszczady trzeba przerobić na coś co już gdzie indziej jest. Zaradzeniem tej sytuacji ma być w domyśle m.in. zezwolenie na wpuszczenie samochodów i quadów na tereny chronione i ograniczenie strefy ciszy na Jeziorze Solińskim (w farmazony o robieniu specjalnych torów już nikt nie wierzy, bo ta grupa "turystów" nie ma w zwyczaju jeździć kilka dni w kółko po jakimś nędznym torze; szkoda kasy na ich budowę). Preteksty są zawsze te same: "przecież trzeba dać turystom to czego chcą bo inaczej nie będą przyjeżdżać" oraz "no przecież musimy z czegoś żyć". Niech nie przyjeżdżają; a jeśli padną 2-3 firemki, które się tym zajmują to też się świat nie zawali. Normalka w obecnej gospodarce, na ich miejsce przyjdzie 6, które będą wiedziały czym się zająć.



Odpowiedz z cytatem