BIESZCZADY
29 października 2008 - 0:42
Uwaga na niedźwiedzie w Bieszczadach!
Bieszczadzkie niedźwiedzie jesienią są bardziej ruchliwe niż latem, a to oznacza, że możemy spotkać się z nimi oko w oko.
Dla przypomnienia: tylko wiosną tego roku w Bieszczadach zanotowano trzy przypadki ataku niedźwiedzi na ludzi. Poszkodowani z ranami szarpanymi trafili do szpitala.
Jesienią miśki napychają żołądki pokarmem pochodzenia roślinnego, ale nie gardzą też padliną. Odwiedzają stare sady w opuszczonych wsiach. Takich jest w Bieszczadach sporo. Dlatego leśnicy apelują, by nie niepokoić tych zwierząt.
Bieszczady to nie zoo
- Dla niedźwiedzi jesień to niezwykle ważny okres - tłumaczą. - Od tego, jak dużo zjedzą, zależy ich najbliższa przyszłość. Jeśli na przykład samica nie zgromadzi odpowiedniej ilości tłuszczu, nie będzie w stanie wykarmić urodzonych w styczniu młodych.
W październiku czy listopadzie miśki są na tyle operatywne, że w poszukiwaniu pożywienia pokonują często wiele kilometrów. Fachowcy radzą, by zawsze o tym pamiętać i nie starać się na siłę pstryknąć misiowi fotki. W skrajnych przypadkach zwierzę może uznać, że chcemy mu zabrać jedzenie, a wtedy nie zawaha się zaatakować.
Nie penetruj ostoi
- Takie przypadki w Bieszczadach już się zdarzały, na szczęście żaden człowiek nie zginął - mówi doc. Zbigniew Jakubiec z Instytutu Ochrony Przyrody PAN we Wrocławiu, doświadczony badacz żyjących w Polsce niedźwiedzi.
Zdaniem Edwarda Marszałka z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, turyści i miejscowi spacerowicze zawsze powinni stosować się do ostrzeżeń na tablicach informacyjnych ustawianych w lasach.
- Jeśli jest komunikat, że w pobliżu jest ostoja zwierzyny, absolutnie nie wolno tam wchodzić. Najlepiej poruszać się oznakowanymi szlakami i z nich nie zbaczać.
Dla przypomnienia: tylko wiosną tego roku w Bieszczadach zanotowano trzy przypadki ataku niedźwiedzi na ludzi. Poszkodowani z ranami szarpanymi trafili do szpitala.
Krzysztof Potaczała