Nacjonaliści książkę za książką ładowali? I co, niby te książki, no może nie w najbliższym kiosku RUCHu, ale już w najbliższej księgarni były do kupienia? Zdaj sobie sprawę, Emi, z zasięgu oddziaływania masowo wydawanej książki, zresztą, co tu dużo mówić, literacko napisanej dobrze, o wartkiej akcji, będącej lekturą szkolną, i filmu, pod względem realizacji to - pozazdrościć, powtarzanego w kółko w jedynej, siermiężnej okropnie telewizji.

Emi, widziałeś coś na Watrze? Uchyl rąbka tajemnicy ....
Na zachodzie książki nacjonalistów były powszechnie dostępne. Potomkowie Galizien i UPA chętnie je nabywali za granicą, wystarczyła chwila po odzyskaniu niepodległości by polscy Ukraińcy się nimi zachłysnęli bez refleksji czy są prawdziwe czy nie.

Poza tym ja nie widzę propagandy w ukazywaniu banderowców takich jakimi byli - mordercami i bandytami. Jeszcze nie dawno polskie społeczeństwo nie miało pojęcia o Wołyniu:
49% Polaków nie wie nic, 17% "coś słyszało, ale dokładnie nie wie, o co chodzi", 20% "wie, ale mało" a tylko 14% "wie dużo" o ludobójstwie nacjonalistów ukraińskich w latach II wojny światowej (sondaż OBOP z 2003r.
Co jest najlepszym dowodem że anty Ukraińska propaganda komunistyczna
to bajka. Prywatnie pisane książki w postaci wspomnień to nie propaganda państwa.

A co do Watry to widziałem oświadczenie po Watrze mniejszości Ukraińskiej zaniepokojonej "wzrostem antyukraińskich nastrojów". To świadczy że nie odróżniają banderowca do Ukraińca