Płonie już ognisko gdy przychodzimy o 19 do barku. Najpierw słowo wstępne wygłoszone przez pana Prezydenta Kazimierza Wielkiego, potem autoprezentacja, wszystko do obejrzenia na filmikach niezawodnego Andrzeja 627, który podczas nagrywania świecił nam po oczach jak na jakimś przesłuchaniu. Mów kim jesteś! Zakup piwa i karkówki. Ja jak wyżej- krzątam się przy ogniu. W Sękowcu jest grill w kształcie żurawia, ciężki jak cholera, ale jak się go ustawi na odpowiedniej wysokości to ma się spokój. Szczegóły KIMBu zapoda Stały Bywalec, który wszystko skrzętnie notuje. Manio gra na gitarze, zabawa się rozkręca. Nawet Magda zaczyna śpiewać przy ognisku, zaczyna rozumieć, że brać bieszczadzka jest miła, serdeczna i przyjaźnie nastawiona. Poznaję Sir Bazyla, który przyjechał z córeczką, niestety nie na długo. Jutro opuszczą nas też Gosia i Jurko, który skorzysta z okazji, że SB odwozi żonę do Ustrzyk Dolnych na autobus do Warszawy. Tak więc pojadą razem. Impreza z czasem przenosi się do barku, opuszczają nas kolejni KIMBowicze, SB z żoną, jutro wczesny wyjazd, Andrzej z Magdą, która na tę jedną noc przenosi się do namiotu, Jurko. Upoważniam go , żeby mnie obudził na pożegnanie. Rano jak przez mgłę pamiętam, że budził mnie. Przed Jurkiem idą Manio z Tarniną. Proszę Mania, żeby zostawił gitarę. Zgodził się wbrew temu co mówiła Tarnina. Ale ja to nie Manio, trochę pobrzdąkałem, ale graniem tego nazwać nie można. Okazało się, że Jurko też gra na gitarze. Tak siedzimy miło do czwartej nad ranem.
Wcześniej jeszcze obiecuję placki ziemniaczane dla Magdy i Tarniny, ale jak się obudziliśmy nie było już ani Magdy, ani Tarniny, ani Mania ani gitary. Lecz nie było to nasze ostatnie spotkanie podczas tego pobytu. Tak, spotkałem się jeszcze i z Magdą i z Tarniną, i z Maniem i z gitarą. I z kilkoma innymi osobami. Tylko w rezultacie nie zrobiłem tych placków. Zrobię w przyszłym roku.


Odpowiedz z cytatem