znaki drogowe, tzn wieksozsc z nich jednak sluzy utrzymaniu bezpieczenstwa na drodze, jak ktos zdejmie "niebezpieczny zakret" albo "zakaz wjazdu" , ograniczenia predkosci, moze to w wywolac jakis grozny wypadek.. co innego znak informacyjny, ze gdzies jest knajpa czy hotel- tych jak dla mnie mogloby nie byc..zawsze mozna dopytac..
tabliczki dojazdowe w gory? i ich by moglo nie byc.. z mapa i umiejetnoscia mowienia mozna sobie dac rade i bez tego..
jesli chodzi o ta sciezke w dolinie sanu- mam wrazenie ze nie byl to klasyczny wandal- taki by polamal slupki, podeptal tablice i zostawil wszystko rozwloczone.. ten , o ile dobrze zrozumialam zostawil po sobie porzadek, zamaskowal slady.. on uprzatnal doline... usunal akt wandalizmu innych.. wandalizm to widac rzecz wzgledna.. jak ktos postawi w dolinie stara pralke, kanape czy kopczyk gruzu to wandal- jak postawi tablice z zyciorysem swietej kunegundy czy cyklu rozmnazania padalca - to juz nie... jak ktos namaluje na drzewie, murze, zabytku serce i napisze "kocham jolke" to wandal- jak wymaluje kolorowe paski- to ma spoleczne przyzwolenie.. wszystko jest wzgledne- ale "racje" ma zawsze ten za ktorym stoi wiekszosc...i kasa..



Odpowiedz z cytatem