Zostań wirtualnym;-)))))
ja już zaczęłam wirtualnie pić;-)))
trochę lipa, no ale...
Wersja do druku
Zostań wirtualnym;-)))))
ja już zaczęłam wirtualnie pić;-)))
trochę lipa, no ale...
Ba! Kiedyś mi zaproponowano, żebym był /nie żebym został/ Zakapiorem. Odmówiem, bo daleko od Bieszczadu wtedy byłem....
Pozdrawiam
Jakby co moja propozycja jest aktualna. Przyjmę zakapiora na staż. Tylko, że czekam i czekam a tu nic. Pewnie mi zaraz odpiszą chłopcy W, że sobie jaja robię, ale jak mam ich przekonać.
PS Jakby co bukiew w tym roku słabo obrodziła, ale leszczyna za to jest choć orzechówki robią wszystko by jak najszybciej jej nie było.
To se zostań, tylko nie zakładaj kolejnego wątku.
Druga prośba: przyłączam się do wniosku Piskala - pohamujcie osobiste wycieczki, bo dosięgnie Was długie ramię prawa i sprawiedliwości. Na razie lajtowa kartka.
I trzecia rzecz: nie wiem, jak ktokolwiek mógł wziąć ten happeningowy wątek na serio i z całą powagą polemizować z autorem :P
Po polemizuje se...
Też mam wrażenie że Zakapior i Połonina a może i inne świeże nicki to ta sama osoba, ale to nie ważne.
Żyć naturalnie bez zbędnych dóbr materialnych można wszędzie, nie koniecznie w Bieszczadach, zapewne w obrębie kilkudziesięciu kilometrów od każdego z nas, są miejsce samotne, urokliwe, trochę zapomniane.
Przez ostatnie lata świat zmienił się bardzo, na codzień korzystamy z Internetu, wielu kanałów TV, poczty elektronicznej, zaawansowanych telefonów komórkowych.
Mieszkamy w wygodnych mieszkaniach/domach, ciepłych, z łazienką, ciepłą wodą, pralką, kuchnię z kuchenką na której można szybko coś przyrządzić. Zapewne blisko są sklepy, markety.
Fajne jest bzdurzenie o życiu naturalnym, gdzieś w chatce, szałasie, ale wątpię, żebyśmy dali radę, wcale by to nie było fajne, przy mrozie -15'C bez jedzenia.
Wielu na oglądało się programów z Bear Gryllsem. Fajnie się ogląda. Ale z nim jest ekipa składająca się z conajmniej kilkunastu osób.
Czytam wiele książek etnograficznych, mam sentyment do starych chat, ale im bardziej zagłębiam się w ten temat, tym widzę, jak ciężkie było życie w tych warunkach. Jesteśmy wychowani w innych czasach, warunkach. Rezygnacja z energii elektrycznej, a więc telefonu, tv, komputera, ciepłego mieszkania, gotowej żywności w wielkim wyborze, ubezpieczeń, opieki zdrowotnej, zabezpieczenia przyszłości. Naturalnie, dobrowolnie... chyba nie ten czas.
Chyba każdy z nas jeździ samochodem, nie jest to jakieś widzimisię, do tego zmusza aktualne życie.
Człowiek Wiatr - napisał, że chciałby kupic konia. Kolejna totalna bzdura, szczególnie jak ktoś jest miastowy i nie ma pojęcia o hodowli zwierząt.
Może wirtualnego konia?
Takiego do Farmville;-)))))))
edit:
eureka!
to by się sprzedało!
Takie Farmville zakapiorskie.
ZAKAPIORVILLE!
Informatycy kasa leży na wyciągnięcie ręki!;-)))))))))))))
Eeee tam, jajowe goscie z tych dwoch:-))))
A raczej z tego jednego, bo sie jemu jazn rozdwoila.
Daj znac Nowy Krolu Bieszczadzkiej Krainy kiedy juz sie osiedlisz, moze cos wypijemy, tak na zapoznanie sie?
A tak na marginesie, to na czym chodzisz?
Dawno sie tak serdecznie nie ubawilam, dziekuje Tobie / Wam za ubaw po pachy.
Slawa Wloczykijowi i Wiatrowi tez slawa:-))))
Tak czytam te wątki i to "Polskie" piekiełko i widzę wyraźnie wielki podział
Podział na większość tzw "normalność" która niestety kojarzy mi sie niedobrze i na dwóch zapaleńców,może idealistów,buntowników w których żyłach płynie krew
Sam co roku jeżdżę w Bieszczady i bliżej mi do osób takich jak "Bury","Jurand","Julek z pod dębu" ,Krzysztof Szymala,Lutek,Nieludzki,Gruby itd
Niestety Bieszczady są zalane obecnie przez "japiszonów" którzy szybkimi brykami rozjeżdżają co się da, robiąc przy tym tyle hałasu i kiełbaso-żerców ,grillowiczów ,piwoszy wszelakiej konsumpcyjnej maści
Cieszę się ,że ktos ma odwagę i wkłada kij w mrowisko
Sam bym całe to dziadostwo przegnał z Bieszczad ,
a samochody kazał zostawiać w Lesku dalej z buta lub konno!!
Jednego człowieka, który myśli w sposób inny, niż "należy", można nazwać wariatem. Gdy jest ich więcej, ta prosta diagnoza staje się kłopotliwa... Pewno stąd tego rodzaju domysły. Żeby można było dalej mówić, że to tylko pojedynczy wariat.
Tak, ale mnie konkretnie chodzi o odrodzenie klimatów bieszczadzkich. Moja przygoda nie może mieć charakteru ucieczki. Musi być wyzwaniem, rzucanym społeczeństwu konsumpcyjnemu.Cytat:
Żyć naturalnie bez zbędnych dóbr materialnych można wszędzie, nie koniecznie w Bieszczadach, zapewne w obrębie kilkudziesięciu kilometrów od każdego z nas, są miejsce samotne, urokliwe, trochę zapomniane.
Przecież i za komuny można było starać się żyć wygodnie, bez wysiłku, i wielu ludzi to robiło. Ale byli też i inni, dla których życie było wyzwaniem. Mnie dziwi, jak można myśleć, że ten sztuczny świat, który widać w telewizji, jest jedynym istniejącym. Ja żyję od dawna obok tego świata, nic mnie nie obchodzą gadżety, od których inni się uzależniają. Przypominam też, że nawet w okolicy Warszawy w ostatnim domu założono elektryczność zaledwie parę lat temu.Cytat:
Przez ostatnie lata świat zmienił się bardzo, na codzień korzystamy z Internetu, wielu kanałów TV, poczty elektronicznej, zaawansowanych telefonów komórkowych.
Mieszkamy w wygodnych mieszkaniach/domach, ciepłych, z łazienką, ciepłą wodą, pralką, kuchnię z kuchenką na której można szybko coś przyrządzić. Zapewne blisko są sklepy, markety.
Fajne jest bzdurzenie o życiu naturalnym, gdzieś w chatce, szałasie, ale wątpię, żebyśmy dali radę, wcale by to nie było fajne, przy mrozie -15'C bez jedzenia.
Ja wiem, że dla obecnych ludzi, którym liberalna propaganda po 1989 r. złamała kręgosłup moralny, chodzenie na łatwiznę to jedyna możliwość, a ludzie, którzy po 1989 r. wypromowali się na wszystkowiedzące autorytety, muszą mieć rację. Ale wcale nie każdy tak myśli. Ja włóczę się po świecie od dawna, wcale niekoniecznie wtedy, gdy jest ciepło i pogoda. Sypiało się też w niższych temperaturach niż te, o których piszesz. Głód to też dla mnie nie nowość. Może dla ludzi myślących w kategoriach wartości społeczeństwa konsumpcyjnego wydaje się to dziwne, ale ja najlepiej się czuję, jak zrobię sobie w piątek post o samej wodzie. Ja nawet kiedy nie wyjeżdżam nigdzie, robię sobie próby - np. zrywam pokrzywy gołymi rękami. Tylko po to, żeby nie być cieniasem.
Ja po prostu na te wszystkie utrudnienia patrzę jako na próbę, pewien rodzaj sportu. Świadomość, że udało mi się przekroczyć pewną granicę, jest dla mnie powodem do zadowolenia i dumy.
Telefon komórkowy mam, ale nie użyłem go ani razu - właśnie po to, żeby pozostać wolnym. A mam go tylko dlatego, że dostałem go w prezencie. Telewizji nie oglądam prawie wcale (i wielu ludzi tak robi). Pocztę internetową traktuję jak narzędzie. Zimą uchylam sobie w domu okno.
BG skompromitował się w moich oczach, gdy w jednym ze swoich filmów - które maja jednak mieć charakter instruktażowy - dla widowiskowości uprawiał głupie ryzykanctwo, na które mógł sobie pozwolić tylko dzięki owej ekipie. To jest po prostu nieodpowiedzialność.Cytat:
Wielu na oglądało się programów z Bear Gryllsem. Fajnie się ogląda. Ale z nim jest ekipa składająca się z conajmniej kilkunastu osób.
Tym niemniej, z kolei Les Stroud jeździ sam na takie imprezy. A poza tym istnieje mnóstwo ludzi, których się nie filmuje. Ot, choćby w Szwajcarii uważa się szkołę przetrwania za niezbędny element wychowania obywatelskiego.
Chyba nie każdy. Ja jeżdżę tylko autostopem - np. gdy udaję się w Bieszczady. I wcale nie mam ochoty sprawiać sobie auta.Cytat:
Chyba każdy z nas jeździ samochodem, nie jest to jakieś widzimisię, do tego zmusza aktualne życie.
A skąd wiesz, czy on przedtem nie pracował przy koniach? Przecież wielu miastowych robiło tak, że jeździło konno w zamian za robociznę - i przy okazji się uczyło.Cytat:
Człowiek Wiatr - napisał, że chciałby kupic konia. Kolejna totalna bzdura, szczególnie jak ktoś jest miastowy i nie ma pojęcia o hodowli zwierząt.
Jeszcze widzę jedną rzecz, której powinny służyć misje nowych zakapiorów. Chodzi o rzucenie wyzwania irracjonalnemu liberalizmowi gospodarczemu. Po 1989 r. wmówiono nam, że:
- wraz z "upadkiem komunizmu" wszystkie zasady zdroworosądkowe przestały działać, bo "teraz jest zupełnie inaczej". A jak - o tym nas instruowały "autorytety" - Michnik, Balcerowicz, Korwin-Mikke i paru innych,
- kto się trzyma zasad zdroworozsądkowych sprzed "wolnościowej" rewolucji, czyli z "czasów komunizmu", ten jest komunistą,
- bogactwo bierze się z pieniędzy, nie z ziemi, dlatego powinniśmy skupić się na zarabianiu pieniędzy, a ziemię możemy oddać "inwestorom". Bzdura - pieniądze to makulatura, która ma wartość tylko dlatego, że się ludzie umówili, iż ma ona pokrycie w towarach, które są tak naprawdę produktami ziemi lub rzeczami z ziemią związanymi. Zresztą potwierdzi to każdy prawdziwy ekonomista,
- jedzenie bierze się ze sklepu, dlatego wystarczy mieć kasę, jak do wszystkiego, bo za pieniądze Niewidzialna Ręka Rynku nam wszystko zapewni. Idiotyzm, który skutkuje brakiem kontroli nad tym, co jemy.
Oskarżenia o komunizm na szczęście przestały już działać wskutek powstania świadomości, że to postkomuna najwięcej zyskała na "wolności gospodarczej". Teraz czas na demonstrację tego, że to ziemia jest najważniejsza, nie pieniądz, i że aby przeżyć, nie potrzebujemy wcale sklepów.
Aha, i jeszcze z jesiennych zbiorów owoców polecam, oprócz buka, dziką różę, której dużo rośnie w bieszczadzkich dolinach. Nadaje się na przetwory i do suszu. Trochę z tym roboty (małe owoce, a dużo nasion), ale zakapiorowi czasu nie brak, a do mrozów da się ją obrać (po przemrożeniu robi się paćka). Zawiera tyle witaminy C, że nawet w przetworzonych owocach powinno coś zostać. Konfitury z dzikiej róży to jedna z najlepszych rzeczy, jakie znam. Istnieją zresztą sposoby na pozyskanie cukru w przyrodzie, więc nawet tego można nie kupować i potem używać do tych konfitur.
Ponadto od września do października owocuje leszczyna, której pełno jest nad Sanem. Po przymrozkach nadaje się do jedzenia jeszcze jarzębina i tarnina.
Zimą najłatwiej dostępnym źródłem witamin są gałązki jodły i świerka, z których można parzyć herbatkę.
Ja myślę, żeby jeśli chodzi o źródło białka położyć szczególny nacisk na połów raków amerykańskich, a potem szyjki raków konserwować na zimę w słoikach. Ręką najłatwiej raki łapać wiosną, w okresie godowym (gdy się tylko zrobi ciepło), bo wtedy zupełnie głupieją. Ja sobie dodatkowo pomagam siatką-rakołapką, którą sam sobie zrobiłem z ramki z płaskownika i zszytych siatek od skrzynek z owocami. Jak widzę raka, rzucam na niego siatkę i już mi się nie wymknie. Niestety, jesienią z połowami może być kiepsko. Raki są wtedy mało ruchawe, mało jedzą i z powodu zimna nie mają powodu wychodzić grzać się na płycizny, więc lepiej odłożyć to na następny rok.
Tutaj dyskusja na temat połowu raków:
http://www.splawik.com/index.php?showtopic=9146
Wynika z tego, że sak na raki, czyli bucz niestety jest zakazany, ponieważ łapią się tam też ryby. Ciekawe, czy dotyczy to również pułapki na raki, wykonanej w ten sposób - myślę, że raczej nie, bo z tego ryba, w odróżnieniu od raka, bez kłopotu wypłynie:
Oczywiście, na dno wrzuca się przynętę, jakieś resztki jedzenia. Jest też taki przepis prawny:Cytat:
A taką pułapkę można samemu zrobić np. z wiadra z przykrywką ,wycinasz w nim otwór 15cm powyżej dna przez który rak wejdzie do środka .Wiadro należy wkopać w dno tak aby rak mógł swobodnie dostać się do otworu
Myślę, że o to się raczej nie czepiają, bo tak na dobrą sprawę to mogliby ścigać na podstawie tego prawa o łowienie np. rozwielitek dla ryb. Ale jak ktoś ma zamiar stale korzystać z jakichś wód, to lepiej zgłosić się, gdzie trzeba, choćby po to, żeby nie podejrzewali Cię nie wiadomo o co. Rzecz jasna, gdy się złapie któregoś z naszych raków, rzeczniaka lub błotniaka, to trzeba wypuścić. Tutaj klucz do rozpoznawania raków:Cytat:
Na pozyskiwanie organizmów żywych innych niż ryby za pomocą narzędzi innych niż wędka wymagane jest zezwolenie właściwego starosty lub zgłoszenie faktu pozyskiwania nie później niż dzień przed zamiarem pozyskania do właściwgo komendanta PSR!!! Przy czym musi byc określony rodzaj narzędzia do połowu i rodzaj organizmów które zamierzamy łowic oraz cel ich pozyskania
http://www.nurkomania.pl/fauna_raki.htm
a co z dziczyzną?
Czy zakapior mógł by raz na jakiś czas upolować sobie (oczywiście używając własnoręcznie zrobionego łuku) jakąś sarenkę?
Czy zostaje zakapiorowi tylko to co znajdzie "po wilkach" ?
Kochani.
Jestem wam szczerze wdzięczna.
Rozbawiliście mnie tym wątkiem do łez, a dziś właśnie trochę śmiechu mi trzeba, śmiechu zdrowego jak źródlana woda.
A jednocześnie trochę żal naiwnych. Niech jadą, życie zweryfikuje szybciutko, a jeśli nie, to my tu wszyscy, niewolnicy złej mamony, będziemy pokłony bić i przyjeżdżać zwiedzać zakapiora w szałasie pod Chryszczatą.
Przypomina mi się sztuka Jana Drdy "Igraszki z diabłem", w której też występował pustelnik, żywiący się jedynie korzonkami i chrząszczami, od których odrywał skrzydełka, bo mogły zawierać alkohol. Pomijając chleb niebiański, który codziennie przynosił mu anioł. :razz:
Może panowie W. też na to liczą.
Poza tym za dużo tu politykowania, jak na ludzi prawdziwie "wolnych".
Po polemizuje se...
Gratulacje wątki założone przez was są super!
A gdzie będziesz go ładował? Baterie słoneczne na szałasie, mała elektrownia wiatrowa?
Człowiek i koń potrzebują zjeść. Z runa leśnego trudno przeżyć. Może Ty nie, ale koń potrzebuje kalorii i wcale mu nie pasi mieszkać w 25 stopniowym mrozie.
Większość osób, jeżeli nie wszyscy na tym forum kocha Bieszczady, uwielbia przyrodę, widoki, klimaty. Ty poniżając innych czujesz się bogiem, zakapiorem całych Bieszczadów. Nie myślałeś o ukraińskich Bieszczadach, są chyba bliższe twoim gawędom, mniej cywilizowane i zadeptane od polskich?
Czy nasze Bieszczady tego potrzebują? Jest jak jest, każdy znajdzie w nich coś dla siebie, swoje zakątki, swoje magiczne miejsca. Hmm...
Bzdurzenie, przyjedziesz z Bydgoszczy zbudujesz szałas, z runa leśnego zrobi 200 słoików typu twist z przetworami, i na tych przetworach i rakach razem z koniem przeżyjesz.
Super są Twoje opowieści, w każdym coś takiego drzemie, ale życie dorosłego człowieka jest inne, bardziej prozaiczne.
P.S. nie wiem czy te słoiki z przetworami wytrzymają przy minus 25...
100% racji. Bawię się w ogród i powoli wiem z czym się to wiąże, wcale nie jest to takie różowe, żeby wszystko urosło tak jak chcesz. Wszystko wymaga czasu, a je się najczęściej codziennie. W dodatku bieszczadzkie zwierzątka i co, jakieś pastuchy elektryczne...?
No i ten szatun...
Najlepiej kupić sobie tarpana. On sam będzie sobie szukał paszy pod śniegiem, a mróz mu nie przeszkadza.
Kochać przyrodę można w różny sposób. Ci, co budują wille i domki letniskowe w najbardziej atrakcyjnych krajobrazowo miejscach, równieżCytat:
Większość osób, jeżeli nie wszyscy na tym forum kocha Bieszczady, uwielbia przyrodę, widoki, klimaty. Ty poniżając innych czujesz się bogiem, zakapiorem całych Bieszczadów.
Nie czuję się bogiem ani zakapiorem całych Bieszczadów. Raczej reliktem dawnych Bieszczadów i początkiem nowych, odporniejszych na konsumpcjonizm. Zresztą jest tu więcej takich, jak ja.
O tym już pisałem - chcę odwojowywać Bieszczady z syfilizacji, a nie uciekać przed nią coraz dalej. Zresztą w Karpatach ukraińskich skłusowano całą praktycznie zwierzynę - co to za dzikie życie bez zwierzyny?Cytat:
Nie myślałeś o ukraińskich Bieszczadach, są chyba bliższe twoim gawędom, mniej cywilizowane i zadeptane od polskich?
Tylko kierunek zmian jest raczej taki, żeby zakątki dla siebie mogła znaleźć tylko jedna, ściśle określona grupa osób. Ci, którzy chcą mieć wszystko "na tacy" i za pieniądze. Przecież wiesz równie dobrze jak ja, że jeśli gdzieś jeszcze nie pojawiła się masowa konsumpcja, to tylko dlatego, że JESZCZE jej tam nie zorganizowano. Można też Twoje pytanie odwrócić - czy Bieszczady potrzebują tego, o czym napisałem?Cytat:
Czy nasze Bieszczady tego potrzebują? Jest jak jest, każdy znajdzie w nich coś dla siebie, swoje zakątki, swoje magiczne miejsca. Hmm...
Znowu ten frazes o "dorosłości". Dla mnie przejawem dorosłości są takie cechy, jak odpowiedzialność, dojrzałość światopoglądowa - a nie umiejętność skupienia się wyłącznie na pochłanianiu jednym otworem ciała, a wydalaniu drugim. Taki "dorosły" niczym się nie różni od zwierzęcia.Cytat:
Super są Twoje opowieści, w każdym coś takiego drzemie, ale życie dorosłego człowieka jest inne, bardziej prozaiczne.
Myślę, że przydałaby się do tego jakaś piwniczka w szałasie, gdzie jest jednak trochę cieplej. Problemy, oczywiście, istnieją - ale nie uniemożliwiają one takiego życia.Cytat:
P.S. nie wiem czy te słoiki z przetworami wytrzymają przy minus 25...
Śmieszy mnie to pouczanie kogoś, kto jest ogrodnikiem w wykształcenia i zamiłowania oraz ma doświadczenie w uprawie roślin naprawdę trudnych. Topinambur się do nich nie zalicza - rośnie sam i nawet trudno go wytępić, choć nie wiem jeszcze, jak będzie sobie radził w bieszczadzkim klimacie, a zwłaszcza jak zniesie konkurencję rudbekii. Obie rośliny jednak dorastają z tego co mi wiadomo do podobnych rozmiarów, a topinambur najlepiej rośnie właśnie na zawierających dużo składników pokarmowych gliniastych glebach i przy dużych opadach - czyli w warunkach panujących w dolinach bieszczadzkich. Nie wiem tylko, czy gleby bieszczadzkie nie są zbyt zwięzłe, by warunki były optymalne.Cytat:
100% racji. Bawię się w ogród i powoli wiem z czym się to wiąże, wcale nie jest to takie różowe, żeby wszystko urosło tak jak chcesz. Wszystko wymaga czasu, a je się najczęściej codziennie. W dodatku bieszczadzkie zwierzątka i co, jakieś pastuchy elektryczne...?
Ze zwierzątkami to jest istotnie problem, pisałem już o tym. Topinambur lubią dziki, a być może też niedźwiedzie. Na szczęście, dzików nie ma na razie dużo w Bieszczadach, ale to się może zmienić. Uważam, że najlepiej byłoby mieć ileś poletek w różnych miejscach, żeby zmniejszyć ryzyko i żeby nie ściągać pielgrzymek czworonogów. W jakimś stopniu zniszczenia trzeba po prostu wpisać w koszty. Myślę, że kluczową sprawą jest odpowiednio duża powierzchnia upraw topinamburu, żeby starczyło i dla nas, i dla zwierząt. Widziałem topinambur rosnący w rejonach, gdzie jest dużo dzików, m. in. w mojej okolicy. Wcale od tego nie wyginął.
Poletka byłyby wspólną własnością wszystkich zakapiorów biorących udział w przedsięwzięciu. Ten, który byłby akurat najbliżej, doglądałby poletka. Do większych prac, gdyby takowe były konieczne, należałoby organizować zlot, bo wykonywanie prac polowych samemu jest uciążliwe psychicznie. Plonami dzieliliby się wszyscy.
Tak,to dobry pomysł z tym tarpanem,też biorę to pod uwagę,czytałem ,że ona szukają pożywienia i wydobywają je z pod sniegu ,dzieki też za rady i wsparcie,za miesiąc z kawałkiem wyruszam już,w tym miesiącu sfinalizuje zakup konia.
Dla mnie też Włóczykiju , wyznacznikiem dorosłości jest odwaga i umiejętność powiedzenia "Nie" temu systemowi , a godzenie się na konsumpcję,wygodę życiowa,wyścig szczurów to dla mnie raczej obumieranie,taki człowiek jest już za życia martwy niestety nie widząc tego
W momencie śmierci odkryje że nie żył w cale.
samotny zakapior, a co to Bieszczad to klasztor....wręcz przeciwnie, co to za zakapior co nie ma parę zaprzyjaźnionych dziwczyn na studiach, miejscowych, a nawet po stronie słowackiej cyganki jakiejś. NO i zakapior XXI wieku pije napój winopodobny Fajrant - nie zapomnij, tak samo jak i o w/w tablecie Apple'a, no może smartfon też się przyda do komunikacji z biesami i czadami, czyli parafrazując Ryśka S. z Cisnej (Strzebowisk) - "...pójdę z tabletem na Żubracze i zapłacze....., że mi się wyładował".
Oj dzieci, dzieci... Od kiedy ucieczka jest odwagą? Dla mnie jest to oznaką niedojrzałości, a odwagą w podłych dzisiejszych czasach jest założenie rodziny i wykarmienie jej. Siedmiomiesięczny brzdląc nie wie, jak trudno dziś zarobić na paczkę pieluch albo mleka i żeby je miał, to trzeba, jak np. w tym tygodniu, ciężko fizycznie tyrać od 7 do 19 plus soboty wyrzekając się naprawdę wielu rzeczy. W tym wyjazdu w Bieszczady.
Zaprawdę powiadam wam- fanaberia i bajdurzenie nie jest odwagą.
Ech odważni zakapiorzy przed wyjazdem jednego i drugiego poproszę o numery pin i wasze karty bankomatowe-będzie za co postawić GOPR-owcom co was będą ratować-Obydwaj g...o wiecie o przetrwaniu zimą i zapotrzebowaniu ludzkiego organizmu na kalorie.Ale że w tych górach niejeden już zgnił truposz to i wasze dwa nie zaszkodzą
Z doświadczenia czy wyczytane w książkach?Cytat:
wyznacznikiem dorosłości jest odwaga i umiejętność powiedzenia "Nie" temu systemowi , a godzenie się na konsumpcję,wygodę życiowa,wyścig szczurów to dla mnie raczej obumieranie,taki człowiek jest już za życia martwy niestety nie widząc tego
W momencie śmierci odkryje że nie żył w cale
Swoją drogą polecam zająć się tymi stronami :
http://cohabitat.net/ - Grupa-Cohabitat jest przedsięwzięciem skupiającym się na nowej, interdyscyplinarnej dziedzinie, ukierunkowanej na proces budowy autonomicznych siedlisk - Habitatów. Interesuje nas Człowiek, nasze miejsce w przyrodzie oraz współzależności między elementami środowiska, które przekształcamy. Szczerze polecam dział Permakultura i jeden artykuł szczególnie http://cohabitat.net/permakultura-artykuly.html#PgStart
http://dobraidea.pl/ - Weź następujące składniki: zdrowy styl życia, pozytywne podejście do rzeczywistości, naturalną uprawę ziemi, ekologiczne budownictwo, odnawialne źródła energii, harmonię z naturą, pozytywnie inspirującą sztukę, wegetariańską zdrową kuchnię, życie i realizację projektów z ludźmi którzy podzielają nasze pozytywne pasje, ogromne pragnienie jak najszerszej promocji wszystkich powyższych. To co powstanie to właśnie dobraidea.pl
http://permakultura.net/ - Blog Pracownia Permakultury poświęcony jest upowszechnianiu i wyjaśnianiu wielu pozornie zawiłych i skomplikowanych zagadnień z dziedziny:
permakultury
leśnych ogrodów
leśnictwa
agroleśnictwa
nawożenia
gleboznawstwa
zdrowego odżywiania
łowców-zbieraczy
domów pasywnych i ekologicznych
hodowli zwierząt
zarządzaniu pastwiskiem i agroekosystemami
wykorzystania roślin
architekturze
rolnictwa ekologicznego
ogrodnictwa ekologicznego
ekologii stosowanej
ekologii
sozologii
Coś na początek odłączania się od systemu i offgridowych sposobów na życie :) Mam tego więcej jakby ktoś chciał się zagłębiać w temat... są w Polsce domy i ośrodki w podobnym klimacie...
Pozdrawiam chętnych na KROK do PRZODU a nie na ucieczki....
:)
piny, GOPRowcy, kalorie....?! to wątek o pomysłach i bajduleniu i transcendentalności. A ile widziałeś w życiu truposzów? NO chyba , że jesteś zimny doktor, albo pracownik kostnicy....
Przy odrobinie wysiłku umysłowego odgadnięcie tego nie powinno Ci to sprawić problemu, bo przecież Człowiek Wiatr cokolwiek o tym napisał.
I wciąż ta sama śpiewka. Ucieczka to by była, gdybyśmy uciekali z Bieszczadów w miejsca jeszcze niesprofanowane przez kulturę konsumpcyjną, a nie próbowali odwojowywać Bieszczady dla normalności.Cytat:
Swoją drogą polecam zająć się tymi stronami :
http://cohabitat.net/ - Grupa-Cohabitat jest przedsięwzięciem skupiającym się na nowej, interdyscyplinarnej dziedzinie, ukierunkowanej na proces budowy autonomicznych siedlisk - Habitatów. Interesuje nas Człowiek, nasze miejsce w przyrodzie oraz współzależności między elementami środowiska, które przekształcamy. Szczerze polecam dział Permakultura i jeden artykuł szczególnie http://cohabitat.net/permakultura-artykuly.html#PgStart
http://dobraidea.pl/ - Weź następujące składniki: zdrowy styl życia, pozytywne podejście do rzeczywistości, naturalną uprawę ziemi, ekologiczne budownictwo, odnawialne źródła energii, harmonię z naturą, pozytywnie inspirującą sztukę, wegetariańską zdrową kuchnię, życie i realizację projektów z ludźmi którzy podzielają nasze pozytywne pasje, ogromne pragnienie jak najszerszej promocji wszystkich powyższych. To co powstanie to właśnie dobraidea.pl
http://permakultura.net/ - Blog Pracownia Permakultury poświęcony jest upowszechnianiu i wyjaśnianiu wielu pozornie zawiłych i skomplikowanych zagadnień z dziedziny:
permakultury
leśnych ogrodów
leśnictwa
agroleśnictwa
nawożenia
gleboznawstwa
zdrowego odżywiania
łowców-zbieraczy
domów pasywnych i ekologicznych
hodowli zwierząt
zarządzaniu pastwiskiem i agroekosystemami
wykorzystania roślin
architekturze
rolnictwa ekologicznego
ogrodnictwa ekologicznego
ekologii stosowanej
ekologii
sozologii
Coś na początek odłączania się od systemu i offgridowych sposobów na życie :) Mam tego więcej jakby ktoś chciał się zagłębiać w temat... są w Polsce domy i ośrodki w podobnym klimacie...
Pozdrawiam chętnych na KROK do PRZODU a nie na ucieczki....
:)
Pozytywne podejście do rzeczywistości... proponujesz naiwny optymizm jako alternatywę dla systemu konsumpcyjnego, który jest na myśleniu pozytywnym oparty??? Przecież ta cała wiara w samoczynny rozwój ludzkości poprzez dążenie do maksymalizacji zarobków, w Niewidzialną Rękę Rynku - to właśnie jest "pozytywne podejście do rzeczywistości".
Tzw. zdrowy styl życia to już ewidentny składnik tzw. konsumpcyjno-komercyjnej kultury Zachodu - przecież jest on w oczywisty sposób powiązany z obowiązującym dziś kultem ciała. Skutecznie też wyparł on dawny styl życia, w którym dbało się o wszystkie sfery życia, o ducha i umysł również. Jaka to więc antysystemowość?
A już wegetarianizm nie ma kompletnie nic wspólnego ani z antysystemowością, ani - z ochroną przyrody. Czy Eskimosi byli mniej ekologiczni od np. Indian z Kalifornii? Nie ma też nic wspólnego z antysystemowością, ponieważ był on wprowadzony na dużą skalą właśnie przez budowniczych obecnego systemu jako surogat dla traperskiej tradycji polskiej inteligencji oraz dla sozologii. Ale w takich czasach żyjemy, że media zawładnęły myśleniem zbiorowym w takim stopniu, że oportunistyczną pogoń za modą mogą one przedstawiać jako bohaterski opór...
Przy czym ja wcale nie twierdzę, że każdy powinien żyć całe życie na dziko. Uważam zakapiorski styl życia za konieczny warunek kształcenia prawdziwych elit, za epizod, który powinien mieć w swoim życiorysie każdy, kto chce w przyszłej, normalnej Polsce cokolwiek znaczyć. Ludzie, którzy nie znają prawdziwego życia i nie mają obiektywnej wiedzy o własnych możliwościach, którzy nie czują wdzięczności dla dzieła przodków, dzięki pracy których nie mieszkamy dziś w szałasach - nie powinni mieć w naszym kraju NIC do powiedzenia. Inaczej zawsze będziemy mieli tak, jak teraz.
Wszystkie też pomysły "ekologizacji" zwykłego życia uważam za cenne - o ile są sensowne. Ale muszą one funkcjonować w powiązaniu z ideą samowystarczalności gospodarczej rodzin, wspólnot lokalnych i kraju. Inaczej zostaną zeszmacone i staną się tylko kolejnym źródłem zysków dla "rynków", czyli w praktyce - dla wielkich firm. Ja zresztą również biorę udział w inicjatywie, która ma na dłuższą metę "zekologizować" zwykłe życie. Czyli jedno drugiemu wcale nie przeszkadza, a twierdzenie, jakoby jedno było alternatywą dla drugiego, nie ma żadnego sensu.
A kto mówi, że my chcemy przed czymś uciekać? My chcemy budować nowy świat, który byłby przykładem i punktem odniesienia dla innych.
Był taki czas, kiedy tacy ludzie, jak my, zakładali pierwsze klasztory. Chociaż mogli popisywać się "odwagą" utrzymując rodzinę. Co zresztą w tamtych czasach potrafił praktycznie każdy i widać odwaga dziś strasznie potaniała, skoro są ludzie, co się z tym obnoszą. Później mnisi ocalili naukę w Europie tonącej w mrokach barbarzyństwa, przez co ludziom mającym rodziny się lepiej dziś żyje... I wiesz, ja znam takich, co mają po pięcioro i więcej dzieci, i jakoś je utrzymują. I wcale nie uważają się z tego powodu za lepszych ode mnie. Dorównaj im jeśli nie w tym drugim, to chociaż w tym pierwszym.
Gdybyś miał choć trochę dystansu do panujących obecnie mód, to byś widział, że z pewnością nie można zarzucić nam braku odwagi cywilnej.Cytat:
Zaprawdę powiadam wam- fanaberia i bajdurzenie nie jest odwagą.
Co jest "fanaberią" i "bajdurzeniem" to kwestia wyłącznie twojego subiektywnego, niczym niepopartego widzimisię.
Ci zakapiorzy I generacji popadali w dziewczyny i pijaństwo, bo przyjeżdżali w góry ze złym nastawieniem. Oni oczekiwali, że w górach znajdą raj. Dziś jednak już widać, że to się nie sprawdziło, że zakapior musi się wykazać aktywnością i sam budować rzeczywistość alternatywną wobec konsumpcyjnej.
To tak, jak z wojskiem. Kiedyś uważano, że co to za żołnierz, co nie pije, nie uprawia hazardu, nie sypia z przygodnymi dziewczynami i nie kradnie. Teraz patrzy się na to trochę inaczej.
Problemy z czytaniem? Nie odpowiedziałem wcale w ten sposób, co poprzednio. Choć wobec stosowanej przez Ciebie metody "przekonywania" przy pomocy manipulacji, nazywanej w języku fachowym bombardowaniem informacjami, miałbym do tego prawo.
Cześć,chciałem podzielić sie dobrą nowiną,koń już kupiony!Koniec września wyruszam!
Na początku miałem plan by z władzami leśnymi ustalić miejsce mojego pobytu leśnego ale doszedłem do wniosku ,że nikogo nie będę się pytał o skrawek Polskiej ziemi,która każdemu się należy jak pisał Edward Stachura "Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba"
Mam już bardzo duży zapas zrobiony -żywności,więc koń będzie obładowany
Zamierzam resztę uzupełnić w Bieszczadzie-skupię się na zbieraniu bukwi ,mam nadzieję ,że obrodziły w tym roku,kartę wędkarska wykupiłem więc zamierzam też codziennie wędkować ,za radą Włóczykija mam zamiar pozyskiwać raki amerykańskie
Pozdrawiam was ciepło
Odezwę się jeszcze przed samym wyjazdem a potem już Bieszczadzka Głusza
Mały wyciąg z prawa dla bieszczadzkich zakapiorów:
No a bukiew nie obrodziła, a raków jak nie ma tak nie ma. Ciekawe bajki piszecie... No ale do zobaczenia w lesie, rumak się ponoć gotuje do jazdy ;)Cytat:
1. Art. 29 (ruch w lesie) Ustawa o Lasach z dnia 28 września 1991 r.
Ruch pojazdem silnikowym, zaprzęgowym i motorowerem w lesie dozwolony jest jedynie drogami publicznymi, natomiast drogami leśnymi jest dozwolony tylko wtedy, gdy są one oznakowane drogowskazami dopuszczającymi ruch po tych drogach. Nie dotyczy to inwalidów poruszających się pojazdami przystosowanymi do ich potrzeb.
1a. Jazda konna w lesie dopuszczalna jest tylko drogami leśnymi wyznaczonymi przez nadleśniczego.
2. Postój pojazdów, o których mowa w ust. 1, na drogach leśnych jest dozwolony wyłącznie w miejscach oznakowanych.
3. Przepisy ust. 1 oraz art. 26 ust. 2 i 3, a także art. 28, nie dotyczą wykonujących czynności służbowe lub gospodarcze:
1) pracowników nadleśnictw;
2) osób nadzorujących gospodarkę leśną oraz kontrolujących jednostki organizacyjne Lasów Państwowych;
3) osób zwalczających pożary oraz ratujących życie lub zdrowie ludzkie;
4) funkcjonariuszy Straży Granicznej chroniących granicę państwową oraz funkcjonariuszy innych organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i porządek publiczny;
5) osób wykonujących czynności z zakresu gospodarki łowieckiej oraz właścicieli pasiek zlokalizowanych na obszarach leśnych;
6) właścicieli lasów we własnych lasach;
7) osób użytkujących grunty rolne położone wśród lasów;
8) pracowników leśnych jednostek naukowych, badawczo-rozwojowych i doświadczalnych, w związku z wykonywaniem badań naukowych i doświadczeń z zakresu leśnictwa i ochrony przyrody;
9) wojewódzkich konserwatorów przyrody oraz pracowników Służb Parków Krajobrazowych;
10) osób sporządzających plany urządzenia lasu, uproszczone plany urządzenia lasu lub inwentaryzację stanu lasu, o której mowa w art. 19 ust. 3.
4. Imprezy sportowe oraz inne imprezy o charakterze masowym organizowane w lesie wymagają zgody właściciela lasu.
Najczęściej popełniane wykroczenia:
Kodeks Wykroczeń Ustawa z dnia 20 maja 1971 r.
Art., 148. § 1. Kto:
1) dokonuje w nienależącym do niego lesie wyrębu gałęzi, korzeni lub krzewów, niszczy je lub uszkadza albo karczuje pniaki,
2) zabiera z nienależącego do niego lasu wyrąbane gałęzie, korzenie lub krzewy albo wykarczowane pniaki,
podlega karze grzywny.
§ 2. Jeżeli czyn godzi w mienie osoby najbliższej, ściganie następuje na żądanie pokrzywdzonego.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia można orzec nawiązkę do wysokości 500 złotych.
Art. 154. § 1. Kto na nienależącym do niego gruncie leśnym lub rolnym:
1) wydobywa piasek, margiel, żwir, glinę lub torf,
2) niszczy lub uszkadza urządzenia służące do utrzymania zwierząt lub ptaków,
3) (uchylony)
4) kopie dół lub rów,
podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto wyrzuca na nienależący do niego grunt polny kamienie, śmieci, padlinę lub inne nieczystości.
§ 3. Jeżeli czyn godzi w mienie osoby najbliższej, ściganie następuje na żądanie pokrzywdzonego.
Art. 161
Kto, nie będąc do tego uprawniony albo bez zgody właściciela lub posiadacza lasu, wjeżdża pojazdem silnikowym, zaprzęgowym lub motorowerem do nie należącego do niego lasu w miejscu, w którym jest to niedozwolone, albo pozostawia taki pojazd w lesie w miejscu do tego nie przeznaczonym,
- podlega karze grzywny.
Art. 162. § 1. Kto w lasach zanieczyszcza glebę lub wodę albo wyrzuca do lasu kamienie, śmieci, złom, padlinę lub inne nieczystości, albo w inny sposób zaśmieca las,
podlega karze grzywny albo karze nagany.
§ 2. Jeżeli czyn sprawcy polega na zakopywaniu, zatapianiu, odprowadzaniu do gruntu w lasach lub w inny sposób składowaniu w lesie odpadów, sprawca
podlega karze aresztu albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 można orzec nawiązkę, a w razie popełnienia wykroczenia określonego w § 2 orzeka się nawiązkę - do wysokości równej kosztom rekultywacji gleby, oczyszczenia wody, wydobycia, wykopania, usunięcia z lasu, a także zniszczenia lub neutralizacji odpadów.
Art. 165. Kto w lesie, w sposób złośliwy, płoszy albo ściga, chwyta, rani lub zabija dziko żyjące zwierzę, poza czynnościami związanymi z polowaniem lub ochroną lasów, jeżeli czyn z mocy innego przepisu nie jest zagrożony karą surowszą,
podlega karze grzywny albo karze nagany.
Wiesz, te przepisy o jeździe konnej dotyczą raczej biznesłumen na konikach, choć oczywiście dużo zależy od dobrej woli leśniczego. Po prostu, jest to forma masowego (nie w znaczeniu liczby) ruchu turystycznego i słusznie chroni się las przed stratowaniem i nadmierną penetracją przez takie osoby. Problem może polegać na tym, że leśnicy odzwyczaili się od zjawiska zakapiorów jeżdżących konno,
Przepisu o tych gałęziach nikt kompletnie nie przestrzega, bo inaczej należałoby karać grzywną wszystkich turystów, zbierających gałęzie na ognisko. Przeciwnie, leśnicy są zadowoleni, jak się je zbiera, bo zwłaszcza w suchych lasach sosnowych zmniejsza się zagrożenie pożarem. Nie brak u nas legislacyjnych absurdów. I Ty sam na pewno co jakiś czas łamiesz prawo, nawet o tym nie wiedząc - albo wiedząc, ale olewając.
Po co piszesz o tych zwierzętach, skoro nie mamy zamiaru kłusować, a o karalności tego wie każde dziecko?
Buk owocuje obficie co 5-8 lat, ale to nie znaczy, że w innych latach nie owocuje w ogóle. Istnieje zresztą też dużo innych pożytków, które mogą go zastąpić.
Człowieku Wietrze, Jędrek Połonina był też artystą. Czy masz zamiar go również i w tym naśladować?
P.S. Wysłałem do Ciebie 2 wiadomości prywatne.
Włóczykiju, zaintrygowałeś mnie. Co oznacza "masowy (nie w znaczeniu liczby)"? Za Słownikiem Języka Polskiego:
Jaki więc? Czyżbyś dyskryminował turystów o ponadnormatywnej masie?!? Niewątpliwie nadwaga jest niezdrowa (szczególnie dla konia pod takim "masowym" turystą), ale i to w kontekście przepisów prawa nie ma sensu. Nie sądzisz chyba, że zakaz wjazdu konno do lasu dotyczy tylko puszystych "biznesłumen"?Cytat:
masowy
1. «obejmujący dużą liczbę ludzi, zwierząt lub rzeczy»
2. «przeznaczony dla dużej liczby ludzi»
Masowy, w sensie przeznaczony dla masy, dla tłumu. Tłum charakteryzują takie cechy, jak kierowanie się instynktami i brak hierarchii.
Biznesłumen niekoniecznie są puszyste. Wręcz przeciwnie, "aktywny wypoczynek" służy dla nich głównie do "dbania o linię".
Coście się tak tego prawa teraz czepili? Poczytaj to, co napisałem w poprzednim poście.
Masowy nie w znaczeniu liczby a w sensie przeznaczony dla masy i tłumu... Uf uf...
Czyli ten tłum nie jest masowy w znaczeniu liczby, prawda? Oj, to słusznie chroni się las przed stratowaniem i nadmierną penetracją przez taki niewielki tłum kierujący się instynktami i pozbawiony hierarchii. Bardzo słusznie. Czy ten tłum zbiera gałęzie w celu zmniejszenia zagrożenia pożarem w suchych lasach sosnowych? To by go w pewien sposób usprawiedliwiało, nie sądzisz?
Wziąłem kilka propozycji Włóczykija na naradę gospodarczą. Uśmialiśmy się z chłopakami, ale mimo wszystko postanowiłem przytoczyć mu podstawę prawną. Widzę, że jednak nie dociera. Na badania nad gatunkami zwierząt chronionych lub na obszarach chronionych również trzeba mieć zgodę. No ale chłopcy wiedzą lepiej i jak nie na raka amerykańskiego :shock: to mi tu o gałęziach w borze sosnowym :shock: opowiada bajki. Leśnik jak to leśnik jest leśnym stróżem prawa i nie ma żadnego prawa rozdawać gałęzi na lewo czy prawo, bo nie są one jego własnością. Należy również wiedzieć Włóczykiju, że w przypadku szkodnictwa leśnego, o którym nam tu ciągle opowiadasz jest bardzo niski próg wartości pomiędzy wykroczeniem, a przestępstwem. Dzikie biwakowanie, palenie ognia w lesie, jazda konna po lesie, kradzież drewna z lasu, płoszenie zwierząt chronionych czy łamanie innych przepisów np. zakazów PN lub PK na pewno zakończy się dla zakapiora wizytą w sądzie.
Jeśli w wolnym kraju o którego wolność i ja walczyłem za gałązkę zbieraną do ogniska idzie się do sądu, a potem do więzienia!to ja chętnie taką kare odsiedzę i stanę się pierwszym męczennikiem za prawo do wolności w tym chorym ,zepsutym ustroju!
A kto Ci powiedział, że to jest wolny kraj?