Fajnie było posiedzieć przy kuflu:-D
Wersja do druku
Fajnie było posiedzieć przy kuflu:-D
I wszyscy trzej jak na szlachtę przystało "Kasztelanem " raczą swoje dostojne podniebienia. Zdjęcie pierwsza kategoria
Ledwie pierwsze promienie wiosenne rozjaśniły stepy szerokie, a już hordy tatarskie zwołują się w gromady opuszczając zimowiska. Lada dzień pierwsze trawy się pojawią i znów przyjdzie wyruszyć zagonem na kresy Rzeczpospolitej, aby Baśkę uwolnić od zbója.
Hej ! szable w dłoń !!! - słychać zawołania Trzech Rycerzy
Ledwie kuranty na wieży zegarowej wybiły południe gdy na majdanie zrobił się szum i zamieszanie. Posłaniec! posłaniec przybył od pana hetmana.
Jako żywo, wachmistrz Izydor Luśnia przysłał smsem rozkaz jaśnie Wielmożnego Pana Sobieskiego w którym donosi że
W jarach tu i owdzie jeszcze się coś śniegu przytaiło, ale wysoki step zielony i wiatr ciepły wieje,
od którego konie poczynają lenieć a to najpewniejsze wiosny signum
Tu i ówdzie widziano kupy tatarskie, które coraz śmielej sobie poczynają, a nawet jedna z nich, idąca wedle Przełęczy Szklarskiej ponoć porwała hajduczka naszego najmilszego.
- Nie może to być! - krzyknął Kmicic - musimy Baśkę uwolnić od zbója.
- Hej szable w dłoń - krzyknęło pospołu Rycerzy Trzech i nie minęło więcej niż trzeba na odmówienia pacierza a już mknęli w stalowym koniu w stronę Chreptiowa aby zgodnie z
...rozkazem hetmańskim nakazującym Wołodyjowskiemu objąć komendę w Chreptiowie,
tamże nad samą granicą mołdawską czuwać, głosów od strony pustyni nasłuchiwać, stróżować,
luźnym czambułom zabiegać i okolicę z hajdamaków oczyścić
.
Łikend się zaczął , słońce było jeszcze dość wysoko, gdy stanęli przed murami tej stanicy kresowej badając czy jest dobrze opatrzona. Mury zdawały się być solidne, nieskruszone zębem czasu.
Załącznik 31526
.
- Jak ją tu podejść? Jak obadać czy tu jest nasza Basieńka trzymana? - te pytania nurtowały rycerzy
- Trzeba fortelem - rzecze Zagłoba
- O to, to ! - zawtórował Kmicic - znam ja tu całkiem ładny browar , gdzie niechybnie dostaniemy coś na lepsze myślenie.
- Prowadź wiec rycerzu - padła zgodna odpowiedź.
I zaprowadził nas do całkiem sporego budyneczku ,
Załącznik 31527
.
Załącznik 31528
jeno bez dachu i okien.
- Gdzieś ty nas przyprowadził czerepie jeden - ozwał się Zagłoba niekontent z widoku
- Chyba mi przyjdzie rzucić się z rozpaczy to tej falującej wody w potoku opodal
.
Załącznik 31529
i pewnikiem mógłby to zrobić gdyby nie powstrzymał go urzekający zapach zieleniny rosnącej na skarpie
- Toż to prawdziwy czosnek niedźwiedzi - odezwało się radośnie - i Zagłoba począł napełniać swój żołądek dawna nie smakowaną strawą , która o tej porze roku tak przychylna jest delikatnemu podniebieniu.
Ten niebiański zapach czosnku niedźwiedziego zaprowadził naszych rycerzy do dawnego parku przylegającego do rezydencji magnackiej.
Dziś wejścia do parku strzegą tabliczki że wchodzisz na własną odpowiedzialność.
.
Załącznik 31530
.
Cóż to takiego groźnego kryje się w tych wiekowych alejkach ?
Niebezpieczeństwo jakieś ? czy też nieudolność obecnych właścicieli , którzy odzyskali pałac i park i teraz nie wiedzą co z tym zrobić.
Nic to. Przez zaułki i tajemne przejścia, skradając się bezszelestnie dostali się dzielni rycerze na centralny dziedziniec aby tam zasięgnąć języka
.
Załącznik 31531
.
Grupka Tatarów w charakterystycznych kapturach na głowach trzymając w ręku szklane opakowania złotego napoju gorączkowo o czymś debatowała. Z resztek dobiegających słów wnioskować można było że pilnowali Basieńki zamkniętej w kamieniczce oznaczonej zielonym trójkątem
.
Załącznik 31532
Jakże nam się tam dostać , kiedy wszystko pozamykane na spusty.- martwi sie Zagłoba
- Może czołgiem - suponuje Kmicic
- Sam jesteś czołgiem - rechocze Pan Wołodyjowski - dyć to jest działo samobieżne a nie żaden czołg
.
Załącznik 31533
.
- Cóż teraz poczniem ?
- Co poczniem ? Wystrużemy sobie kije i siądziemy na nie. Czy ja wiem co poczniem ? Ot czysta desperacja!
Czosnku niedźwiedziego istotnie było w bród, nawet wygłodniały Zagłoba nie był w stanie dać mu rady.
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_02.jpg
Niestety mury kresowej stanicy tylko na pierwszy rzut oka wyglądały solidnie, bliższa inspekcja wykazała pewne braki (głównie w morale) unaoczniające się totalnym brakiem zdecydowania.
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_01.jpg
Co gorsza imć Kmicic odurzony zapachem czosnku próbował wysadzić jedyne w stanicy sprawne działo, na dodatek samobieżne, pchając mu do lufy jakąś kiełbasę i mamrocząc coś o piesku.
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_03.jpg
Ocucony rycerskim sposobem gadał dla odmiany o jakimś czołgu, czego nijak nie dało się zrozumieć. Dopiero chwyciwszy w dłoń szablę zawołał zrozumiale (acz zupełnie niepotrzebnie) "Hej, szable w dłoń!" i powiódł nas do pirackiej tawerny. Nieźle się zaczynało...
Tak, tak, słusznie Onufry prawi, browar ode środka prezentował się równie licho jako i z zewnątrz.
Załącznik 31534
Ani beczułeczki czy też marnej butelczyny złocistego nektaru. Kmicic, człowiekiem gorączką nie darmo zwany, miotał się po okolicy włosy z głowy rwąc i siarczyście wyklinając bisurmańców, którzy obrócili w ruinę tak pożyteczne i miłe każdemu rycerzowi miejsce. Zagłoba też odchodził ode zmysłów i pasł się zieleniną w przydrożnych rowach miast nawtykać się mięsiwem w karczmie. Łażąc na czterech kończynach ryczał z bólu i żalu po niedoszłej degustacji chmielnych ambrozji a brodząc na kolanach w czosnku, niezmiernie przypominał posturą swoją i licem nieogolonym niedźwiedzia jakowegoś, co Kmicicowi z kolei przypomniało herb jego, jeno połowiczny gdyż brakowało na Zagłobie panny do kompletu. Michał, mimo, iż mniej temperamentny, też wczuł się w rolę i strzygąc wąsikiem i młynki nikonem wywijając ruszył z kompaniją przeczesywać tajemnicze ścieżki
Załącznik 31536
okoliczne mokradła
Załącznik 31538
każden jeden załom muru
Załącznik 31535
i na koniec katakumby
Załącznik 31537
w poszukiwaniu Panny Basieńki.
Niestety żadnego rezultatu te śmiałe poczynania nie przyniosły i rozpacz ogarniała rycerzy coraz to większa. Wołodyj postanowił wyruszyć gdzieś w puszczę i pustelniczy żywot do końca drogi swojej pędzić, Zagłoba też coś postanowił ale tak czosnkiem od niego waliło, że czem prędzej pozostali kompani ku rynkowi z kopyta rwali, mijając po drodze czołg samobieżnym działem będący. Nie ma więc co i dziwić się temu, iż Kmicic w takiej chwili pierwszą z brzegu kolumbrynę chciał wysadzić w powietrze, nie zważając na jej wymyślne nazewnictwo. Lufa to lufa!
A jak już o lufie mowa, to szable w dłoń, hajda utopić smutki w tawernie...
Siedzieliśmy więc w tej tawernie, popadając w coraz większy smutek za każdą opróżnioną szklanicą. Nie mogąc tego znieść Zagłoba ruszył na obchód ryneczku w Dukli (tfu!, tfu! zapomniałem że byliśmy w Chreptiowie) i szurając nogami przemierzał kolejny raz tamtejszy majdan patrząc na dziwne machiny broniące dostępu do grodu.
.
Załącznik 31539
Idę i idę, aż tu patrzę, patrzę i oczu nie wierzem. Stoi przede mną we własnej osobie Maciejka.
- Hajduczku najmilejszy , jakże oczy moje się radują, bo my tu w desperację wpadamy, gdyż nam doniesiono żeś w niewolę tatarską popadła.
- Jako się to stało że cię zdrową i całą widzę ? - ucieszył się Zagłoba.
- Zaprawdę , to prawda była, alem Mellechowicza kijkiem w czuprynę walnęła i czem prędzej przez Cergową do Waćpanów przbyła, aby się pokłonić tak zacnym rycerzom który nie mają sobie równych w Rzeczpospolitej
-- Co? zadałam mu bobu! - zawołała swym świeżym dziecinnym głosikiem.
Baśka skoczyła rozpromieniona i poczęła ściskać pana Zagłobę,
on zaś coraz to podnosił w górę głowę powtarzając:
- Mocniej! Mocniej!
I nie wiedzieć czym by się to skończyło gdyby nie nadszedł Pan Wołodyjowski zmierzający w ustronne miejsce w wiadomym sobie celu.
-Dalibóg ! radzi jesteśmy widzieć Waćpannę - krzyknął z radością - zachodź z nami do tawerny
- ale, ale, - przerywa Baśka - podsłuchałam u Tatarów że tutejsze zioła szczególnie dobrotliwie wpływają na urodę i chciałabym zobaczyć skąd się wzięło imperium kosmetyczne Heleny Rubinstein ?
- To ja ci chętnie pokaże - wyskoczył Kmicic - bom tam bywał i wielce urody mi przybyło.
I popatrzcie proszę gdzie przywiódł całą kompaniję
Załącznik 31540
Załącznik 31541
.
i potem ........
Zagłoba kazał wraz jedna i drugą butlę z ketlingowej piwnicy przynieść i dobrze im się działo
Tak mijała godzina za godziną, a my pospołu odpieralim kolejne ataki.
Aż w końcu koło północy przyszła ta godzina :
BAR wzięty - wydobył się ściśnięty głos niczym okrzyk rozpaczy, trzeba iść spać
.
Załącznik 31542
Baśka, jak to Baśka wzięła sprawy w swoje ręce;-)
Podstępem unieszkodliwiła Zakapturzonych, zdobyła kluczyk Załącznik 31546, zamieniła niewieście ciuszki na strój hajduczka i myk! Samopas w teren, na najbliższy szczyt wyglądać Rycerzy trzech:-)
Zrezygnowany św. Jan z D. tylko bezradnie podniósł rękę, chyba błogosławił…Załącznik 31547
Wierzchowcem dotarła do Wsi, Załącznik 31545 dalej musiała wspinać się o własnych siłach.
Niebo nie wróżyło nic dobrego. Siąpiło, wiało, zrobiło się ponuro jak o zmierzchu.
Pogoda, że psa by z domu nie wyrzucił;-)Załącznik 31550 Załącznik 31543
Ale nic to! Zaraz wzrok przyciągnęły pierwsze i znacznie dalsze kwiatki:-)Załącznik 31551 Załącznik 31549
A potem zrobiło się mlecznie Załącznik 31544 i Baśka zgubiła znaczki, ale przecież wiadomo, że trzeba przedzierać się do góry:-)
Tak dotarła do polany, a tam z mgły jakaś wielka postać w pelerynie się wynurzyła.
Nie pomogło chowanie się za krzaki jałowca, olbrzym susami sadził ku niej!
Grunt zachować spokój – przecież brak pieprzu, brak granatów, ba… nawet brak kozika!;-)
Śmiały wzrok na wysokość dwóch metrów plus butna mina;-)
– Czy panienka;-) nie wie jak zejść do Wsi?
Uff! Zagubiony kuracyjusz z Iwonicza się trafił.
Wie, wie! Po śladach trzewików niech idzie, to dojdzie!:-)
I tak wędrowiec ruszył w dół śladami Baśki, ta zaś wypatrując wielkich stóp wspięła się na szczyt.
Jednak Rycerzy ani widu ani słychu:-(
Załącznik 31548
http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
Ot, Daleki Wschód;-)
Schodząc zagarnęła nieco wody, co to na wszystko dobrze robi, może i na kaprawe oczka pomoże:-)
Załącznik 31568 Załącznik 31569 Załącznik 31564
Doszła do domostw Załącznik 31565 Załącznik 31571 Załącznik 31563,
zajrzała w tajemnicze ruiny Załącznik 31570 Załącznik 31566,
jeszcze tylko pokonała wzburzoną roztopami rzekę Załącznik 31567 i znów trafiła na znajomy Rynek.Załącznik 31562
A tam w bramie swojska postać stoi na straży, lustruje okolicę, wąsa podkręca…
I zaraz zgniata w niedźwiedzim uścisku (zapewne po onym wiosennym czosnku ta siła witalna:-)
- oto Mości Zagłoba we własnej osobie:-)
Po czym natychmiast z czeluści Tawerny wynurzają się - jakże radośni - Waćpanowie dwaj:-)
A to Św. Jan z miasteczka D. chyba samego Tuhajbeja o lęk przyprawił i do odstąpienia ode Lwowa zmusił na chmurze się ukazując. Takoż Maciejko może i on nie bezradnie rękę wzniósł ale z lekką nonszalancją dawał znak: spoko, spoko, idźże Baśko ku Trzem Rycerzom, a ja tu baczenie na wszystko mieć będę i Mellechowicza jako i ojca jego do porządku przywołam, gdyby w pogoń na myśl ruszyć mu przyszło. ;)
...fajnie, że opowieść snuje się dalej :))))
A dalej, znaczy się o poranku, już nie na Bar iść nam przyszło a w Dzikie Pola... Kawałeczek jeszcze nas pan hetman karetą podrzucił, ale dalej już samoczwór przyszło sobie radzić. Najsampierw doskonale utrzymanym duktem
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_04.jpg
dostaliśmy się do tego świętego co się na chmurach ukazuje
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_05.jpg
i co prawa nie na niebie dostaliśmy znak a pod nogami
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_06.jpg
Mały smok niewątpliwie zwiastował wiosnę! Co prawda Michał, któren tak po prawdzie na chrzcie dostał na pierwsze Jerzy, chciał go zgodnie z tradycją swojego patrona natychmiast żywota pozbawić to jednak wstawiennictwo Basieńki uratowało gadzinie życie.
Za świętą pustelnią śnieg był jeszcze głęboki, ale tuż za grzbietem zima się skończyła a Dzikie Pola zaświeciły zielenią :smile:
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_07.jpg
Śnieg był głęboki, a las okalały krzewy kolczaste. Serducik Baśki nie zdał „testu krzewu różanego”, napierający kolec wyciągnął z obrąbka nitkę. Panna pokraśniała na licu z oburzenia, bo nie przystoi w poprutej odzieży z Rycerzami wędrować! Oj, dostanie się krawcowi przy okazji!;-)
Szczęściem wyszli na rozległe łąki, a na niebie rozdzwoniły się skowronki. Wiosna!:-)
Baśka szybko zapomniała o biedzie, a Pan Zagłoba całkiem słusznie zarządził popas i powyjmował z sakwy różne przysmaki:-)
Hej ! a gdzie promocja ? Zapomnieliście o najważniejszym!!!
Najważniejsze to tanio kupić, znaczy się w promocji
.a gdy się trafi taka okazja na aniołki to nie wolno jej przepuścić
Załącznik 31578
.
Z tamtego poranka został mi w pamięci ten niesamowity wymiar małego miasteczka. Czy wiecie że wszystkie sklepy w Dukli są zamykane o 16-stej?
Za to rankiem, wszystko ozywa i się kotłuje zarówno na ryneczku jak i w okolicznych sklepach , gdzie ludzie stoją grzecznie w długich kolejkach aż zostaną obsłużeni przez sprzedawców ( dla niewtajemniczonych podaję że są takie sklepy na świecie obsługiwane przez sprzedawców)
.
Załącznik 31579
oto widok z ryneczku w stronę klasztoru bernardynów
No tak, Wołodyjowski o swoim interesie zawsze na końcu myślał i żadnych aniołków nie wypatrzył, okazję przepuścił a przy tym tak się na łące zapatrzył w piękne, wiosenne niebo, że prawie komara przyciął. Na warcie!
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_08.jpg
Nie czas jeszcze był ku temu, nie czas! Jeszcze rzut oka za siebie, na wiosenne niebo
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_09.jpg
i trzeba było wkroczyć do jaskini lwa, rozpocząć najtrudniejszy fragmenty wyprawy!
Hej ! mnie to niebo nad szeroką doliną Mszany też z lekka ujęło, może to wrażenie zostało spotęgowane przez to wcześniejsze podejście śniegowe na szczyt graniowy oznaczony cyframi 673 ?
.
Załącznik 31605
.
Jakże miło stąpać po trawie, wypatrując resztek ziemnych budowli pozostawionych prze pracowite zwierzątka
.
Załącznik 31606
Słonecznymi łączkami schodzimy do centrum Mszany tuż koło kościoła, kilka kroków po asfalcie i skręcamy w dróżkę która ma nas wyprowadzić na przełęcz nad Ropianką. Idziemy nią z niepokojem patrząc na towarzyszący potok który nie chce się zmieścić w swoim korycie i co rusz rozlewa się na drogę. Droga jak droga, wchodzimy do lasu, ot zwykła leśna droga, tylko skąd na niej leży tyle śniegu ?
Przecież jesteśmy na niewielkiej wysokości ?
Brrr! jakiś kolejny chłodny podmuch zmusza do założenia kurtki. Tu, w tej dolinie ciągnie jakiś zimny mikroklimat. Pan Wołodyjowski który wysforował się do przetarcia szlaku wkrótce szuka następców, a tu chętnych brak. Oj, nie dziwota,bo już tej zimy nadreptaliśmy tego białego gó.... a pod dostatkiem.
- Dobrego po troszecce ...... jak mawiała moja znajoma hrabina - a my tu mamy tego śniegu już po uszy.
.
Załącznik 31607
Imć Zagłobie z tej radości góra z dołem się chyba na miejsca pozamieniały :wink:
http://www.bmiller.pl/forum/2013/hm13_6951a.jpg
A może Wołodyjowskiemu? Grunt, że było miło :-D
Jakaż radość ukazała się na naszych obliczach gdy udało się dodreptać na przełęcz z zawieszoną na drzewie informacją , że do chatki idziemy dobrze. Studencka chatka w Ropiance nie była naszym celem, a jedynie etapem wędrówki.
.
Załącznik 31608
.
Wychodzimy na południową polankę, jakże fajną bezśnieżną polankę. I znowu nas dopadł ten syndrom bezwładności, któryż to raz ?
Odzywają się w pamięci obrazki z Tworylnego czy też Grandysowej Czuby gdy po wyjściu na widokową polankę dopada jakieś nagłe osłabienie.
Siadamy więc na czym popadnie, czyli na plecaku, na trawie, na karimacie i patrzymy a tam.....
A tam w oddali widać jedyne zabudowania a reszta jest we władaniu przyrody, która postanowiła urządzić sobie dziwny spektakl.
Tuż zza krzaków tarniny w dolinie potoku wzniósł się tuman czyli obłok, ale skąd ?
- Ognisko jakieś ?
- Dziwne, bo ta mgiełka ma zielokawy kolor i kreci się w naszą stronę
- Może ktoś rozpalił coś co daje zielony dym - snujemy domysły.
- A może jakiś diabeł pali złe zioła ?
Siedzimy w czworo na tej łączce i co ?.
Patrzymy i dziwimy się, nikt z nas tu nie był wcześniej i nikt takich dziwów nie widzaiał.
Takeśmy się kolebali stokami trawiastymi o ekspozycji południowej tylko po to by po chwili brnąć po drugiej stronie doliny, śnieżnymi o północnym nachyleniu:
Załącznik 31609 Załącznik 31610
Od tego śniegu to chyba jakiś halucynacyj doświadczyliśmy i dymy na zielono nam się objawiły:
Załącznik 31611
przez pól godziny pisałem posta i gdzieś go diabli wźęzli .....
To wszystko przez tę drogę, w lesie, zaśnieżoną, ona jakaś taka dziwna była...
Jakbyśmy rzeką Styks przez Hades płynęli...
Łąki były słoneczne, Mszana była ciepła, świetlista, swojska, przy drodze bawiło się dziecko, które zerkało ciekawie na czwórkę niecodziennych przybyszów. Załącznik 31619 Załącznik 31617
A potem zrobiło się zimno, szaro i jakoś tak bezczasowo...Tunel taki, czy coś...
Baśka naciągnęła kożuszek a i tak zęby dzwoniły.
Tylko Zagłoba odważył się cyknąć fotkę, ale za to posta mu wcięło;-)
Ale było coś na szczęście! I odczynienie złego uroku!;-)
Przeróżne znaki spotykali na ziemi i niebie.
Załącznik 31618
Hola hola, waćpanna jeszcze o śniegu a my już na łące leżymy, kości grzejemy, o śniegu już zapomnieliśmy. Na chwilę :wink: Bo z zielonym dymem zimny wiatr przychodzi i pcha nas dalej. Dalej, bo to dopiero połowa drogi!
Przed nami za chwilę stanie gościnnie otwarta chatka
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_11.jpg
i dziura w ziemi, w której trzeba zanurzyć kijek aby się przekonać, że to czarne to nie brudna woda :smile:
http://www.bmiller.pl/forum/2013/dukla_12.jpg
i pierwsze przeprawy przez wzburzoną wodę... Hej! Szable w dłoń! :wink:
Ha, nie ma to jak rozpatrywać znaki na niebie w pozycji horyzontalnej, przy podśpiewach skowronków;-))
No właśnie panna goni!:-)) A właściwie leży na polu i patrzy na chmury ( i rozgniata mleko w plecaku;-)
Hihi, ciekawe, kto był taki ciekawy i wsadził kijek, żeby sprawdzić głębokość i konsytencję;-)
No co? Śmierdziało, jak należy!;-))
O masz! Zaczyna się!;-)
Tak, ta dziura w ziemi dała do myślenia.
Po wyjściu z chatki przedzieraliśmy się chaszczami szukając dogodniejszej drogi, aż tu nagle pod stopami taka niespodzianka, żadnych ostrzeżeń, żadnych barierek. Gdyby było odrobinę więcej śniegu można by zażyć unikalnej kąpieli w naturalnej ropie naftowej.
A jak się przyglądnąć to niektóre znaki sugerowały coś.
.
Załącznik 31623
Może dlatego że już ktoś się kąpał ? Jeśli ktoś chciałby przeżyć coś niezapomnianego niech rusza do Ropiankihttp://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
A potem już było bardziej wiosennie. Słoneczko przebłysło, wiosna osiadła na przydrożnych krzakach
.
Załącznik 31625
.
tylko ten potok który nam towarzyszył jakoś nieładnie szumiał. A niech tam, póki płynie sobie z boku niech sobie szumi jak chce, byle nie chciał przeciąć nam drogi.
I stało się , już prawie kończyła się dolinka gdy potok postanowił zmierzyć się z nami. Latem, można by zdjąć buty i przy okazji umyć zmęczone nogi, ale gdy na brzegach leży śnieg ?
Wołodyjowski, jako że waży tyle co go kura z piasku wygrzebała przeleciał śmigiem na drugą stronę,
ale Baśka się zaparła na amen.
- Nie, nie dam rady, nie przeskoczę, spadnę w to urwisko i niechybnie utopię się - wypadały jej rozpaczliwe błagania
- Dasz radę - suponował Kmicic - a jak nie to Cię przepchniemy. Popatrz jak to się robi - i wykonał wzorcowy skok
.
Załącznik 31626
-
i papugi też na nich osiadły:
Załącznik 31628
Nie wystraszyło rycerzy nawet działo , co się po dawnej bitwie ostało.
.
Załącznik 31635
.
ani machiny wojenne przez nieprzyjaciół sporządzone, na pamiątkę minionych czasów.
.
Załącznik 31636
.
i wartko stoczyli się do słynącego kermeszami Olchowca, aby zgodnie ze starodawnym zwyczajem zawitać do karczmy.
Niestety, karczmy nie było, sklepu też więc ...
.
Załącznik 31637
.
więc ruszyć trzeba było dalej.
Parę obrazków z cerkiewką w roli głównej zarejestrowały nasze aparaty a słoneczko przeplatało się malutkimi przelotnymi deszczykami
.
Załącznik 31638
.
Droga umykała szybko, ale nie tak, jak ta woda w potoku który płynął razem z naszą dróżką.
Lepiężniki mocno się trzymały , mówiąc że to już wiosna
.
Załącznik 31639
.
Łapiąc po drodze oznaki wiosny , przypomniałem sobie że chyba ta nasza dróżka krzyżuje się gdzieś przed Polanami z potokiem
Oj ! to będzie niespodzianka. Niespodzianką był też krótki odcinek asfaltu który doprowadził nas do tej wiosennej krzyżówki
- Cóż począć - zastanawiał się Kmicic - kiwając się nad wodą
.
Załącznik 31640
Staczający się uczestnicy podjazdu, czyli Basieńka, Zagłoba i Wołodyjowski:
Załącznik 31641
I długo się nie namyślając powalił kilka telegraficznych słupów i wyrychtował pierwszorzędną kładkę, by kompanija mogła suchą nogą pokonać ten żywioł:
Załącznik 31642
i pognać dalej do pobliskiego chutoru:
Załącznik 31643
A czyż mostka tam nie było?
Nie śmiej się Waćpan z Kmicica - mnie ten drugi (z Waszmościów i hajduczka strony patrząc) strumień pokonał...
..zmoczy? nie zmoczy?, zmoczy? nie zmoczy? .... oto jest pytanie
.
Załącznik 31648
[QUOTE=sir Bazyl;144583](...)
I długo się nie namyślając powalił kilka telegraficznych słupów i wyrychtował pierwszorzędną kładkę, by kompanija mogła suchą nogą pokonać ten żywioł:
Załącznik 31642
Jeno jak powiadali miejscowi ludzie, to nie Kmicic to uczynił jeno mocarz nad mocarze który przybył akuratkiem w te strony z dalekiej Litwy, a zwią go Longinus DLUGI herbu Zerwikaptur.
On że to uczynił, ale ale nie wiadomym czy cieszyć się czy martwić, czy czasami nie szukał tu również trzech głów ? np takich jak nasze ?
Jako prawdę Waszmość rzekłeś, bo ledwośmy się chybkiem po słupach przeprawili a już drogę nam zagrodził kolejny potok
.
Załącznik 31649
.
Niby mały, niby skromy, ale jednym krokiem go nie weźmiesz.
Chodzili my we wte i nazad niczym nie przymierzając lis przed kurnikiem co by się dostać czem prędzej do chutoru
a tak blisko , tylko jak się tam dostać
co by zgodnie z miejscową tradycją do zaglądnąć do karczmy Kubusią zwanej zaglądnąć.
.
Załącznik 31650
.
Karczma ta słynie w okolicy z trunków z dalekich Wegraszków spowadzanych
Imputujesz mi tu Waćpan, żem niezłą rozróbę tu uczynił ;)
A owszem, szukałem 3 głów i białogłowy, zaglądałem to z tej strony to z drugiej jak strumień mnie wstrzymał. I wygląda na to że to ta woda nas rozdzieliła.
Niecnych zamiarów nie miałem, jeno kuflami z trunkami się stuknąć (choć ja akurat jakieś nieprocentowe w zapasie miałem).
Jakem tak zaglądał to przy okazji wrzucę, com widział a co i Wasze aparaty zarejestrowały, choć tego nie widno :-)
Załącznik 31654Załącznik 31653Załącznik 31655http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
A skoro drzwi otwarte to zaglądamy i ...choć zerkamy przez kratki.