Jakaż radość ukazała się na naszych obliczach gdy udało się dodreptać na przełęcz z zawieszoną na drzewie informacją , że do chatki idziemy dobrze. Studencka chatka w Ropiance nie była naszym celem, a jedynie etapem wędrówki.
.
hm13_6958.jpg
.
Wychodzimy na południową polankę, jakże fajną bezśnieżną polankę. I znowu nas dopadł ten syndrom bezwładności, któryż to raz ?
Odzywają się w pamięci obrazki z Tworylnego czy też Grandysowej Czuby gdy po wyjściu na widokową polankę dopada jakieś nagłe osłabienie.
Siadamy więc na czym popadnie, czyli na plecaku, na trawie, na karimacie i patrzymy a tam.....
A tam w oddali widać jedyne zabudowania a reszta jest we władaniu przyrody, która postanowiła urządzić sobie dziwny spektakl.
Tuż zza krzaków tarniny w dolinie potoku wzniósł się tuman czyli obłok, ale skąd ?
- Ognisko jakieś ?
- Dziwne, bo ta mgiełka ma zielokawy kolor i kreci się w naszą stronę
- Może ktoś rozpalił coś co daje zielony dym - snujemy domysły.
- A może jakiś diabeł pali złe zioła ?
Siedzimy w czworo na tej łączce i co ?.
Patrzymy i dziwimy się, nikt z nas tu nie był wcześniej i nikt takich dziwów nie widzaiał.
Takeśmy się kolebali stokami trawiastymi o ekspozycji południowej tylko po to by po chwili brnąć po drugiej stronie doliny, śnieżnymi o północnym nachyleniu:
rycerze20.jpg rycerze22.jpg
Od tego śniegu to chyba jakiś halucynacyj doświadczyliśmy i dymy na zielono nam się objawiły:
rycerze21.jpg
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
przez pól godziny pisałem posta i gdzieś go diabli wźęzli .....
To wszystko przez tę drogę, w lesie, zaśnieżoną, ona jakaś taka dziwna była...
Jakbyśmy rzeką Styks przez Hades płynęli...
Łąki były słoneczne, Mszana była ciepła, świetlista, swojska, przy drodze bawiło się dziecko, które zerkało ciekawie na czwórkę niecodziennych przybyszów. 24.JPG 25.JPG
A potem zrobiło się zimno, szaro i jakoś tak bezczasowo...Tunel taki, czy coś...
Baśka naciągnęła kożuszek a i tak zęby dzwoniły.
Tylko Zagłoba odważył się cyknąć fotkę, ale za to posta mu wcięło;-)
Ale było coś na szczęście! I odczynienie złego uroku!;-)
Przeróżne znaki spotykali na ziemi i niebie.
23.JPG
Hola hola, waćpanna jeszcze o śniegu a my już na łące leżymy, kości grzejemy, o śniegu już zapomnieliśmy. Na chwilęBo z zielonym dymem zimny wiatr przychodzi i pcha nas dalej. Dalej, bo to dopiero połowa drogi!
Przed nami za chwilę stanie gościnnie otwarta chatka
i dziura w ziemi, w której trzeba zanurzyć kijek aby się przekonać, że to czarne to nie brudna woda
i pierwsze przeprawy przez wzburzoną wodę... Hej! Szable w dłoń!![]()
Czterech panów B.
Ha, nie ma to jak rozpatrywać znaki na niebie w pozycji horyzontalnej, przy podśpiewach skowronków;-))
No właśnie panna goni!:-)) A właściwie leży na polu i patrzy na chmury ( i rozgniata mleko w plecaku;-)
Hihi, ciekawe, kto był taki ciekawy i wsadził kijek, żeby sprawdzić głębokość i konsytencję;-)
No co? Śmierdziało, jak należy!;-))
O masz! Zaczyna się!;-)
Tak, ta dziura w ziemi dała do myślenia.
Po wyjściu z chatki przedzieraliśmy się chaszczami szukając dogodniejszej drogi, aż tu nagle pod stopami taka niespodzianka, żadnych ostrzeżeń, żadnych barierek. Gdyby było odrobinę więcej śniegu można by zażyć unikalnej kąpieli w naturalnej ropie naftowej.
A jak się przyglądnąć to niektóre znaki sugerowały coś.
.
hm13_6970.jpg
Może dlatego że już ktoś się kąpał ? Jeśli ktoś chciałby przeżyć coś niezapomnianego niech rusza do Ropianki![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)