Jakaż radość ukazała się na naszych obliczach gdy udało się dodreptać na przełęcz z zawieszoną na drzewie informacją , że do chatki idziemy dobrze. Studencka chatka w Ropiance nie była naszym celem, a jedynie etapem wędrówki.
.
hm13_6958.jpg
.
Wychodzimy na południową polankę, jakże fajną bezśnieżną polankę. I znowu nas dopadł ten syndrom bezwładności, któryż to raz ?
Odzywają się w pamięci obrazki z Tworylnego czy też Grandysowej Czuby gdy po wyjściu na widokową polankę dopada jakieś nagłe osłabienie.
Siadamy więc na czym popadnie, czyli na plecaku, na trawie, na karimacie i patrzymy a tam.....
A tam w oddali widać jedyne zabudowania a reszta jest we władaniu przyrody, która postanowiła urządzić sobie dziwny spektakl.
Tuż zza krzaków tarniny w dolinie potoku wzniósł się tuman czyli obłok, ale skąd ?
- Ognisko jakieś ?
- Dziwne, bo ta mgiełka ma zielokawy kolor i kreci się w naszą stronę
- Może ktoś rozpalił coś co daje zielony dym - snujemy domysły.
- A może jakiś diabeł pali złe zioła ?
Siedzimy w czworo na tej łączce i co ?.
Patrzymy i dziwimy się, nikt z nas tu nie był wcześniej i nikt takich dziwów nie widzaiał.


Odpowiedz z cytatem