Andrzeju,
przypomnij sobie naszą wycieczkę do Ruskiego, albo na Dydiową grzbietem Jeleniowatego. A teraz wyobraź sobie, że przez San na wysokości Chmielu jest most i wycięte chaszcze, i każdy może tam wejść. Jest różnica?
Teraz na Brenzberg będzie mógł wejść każdy, a za chwilę położą asfalt na Dydiową i na miejscu chatki zrobią duży parking. Coraz mniej jest "dzikich" Bieszczadów. Chyba lepiej pieniądze, które idą na tego typu inwestycje przeznaczyć np. na Magurycza.