Uwielbiam jeździć na Ukrainę, zresztą do Rumunii, gdzie są podobne "klimaty" również.
Ale to wcale nie znaczy, że absolutnie wszystko przyjmuję bezkrytycznie.
Lubię tamte kraje chyba przede wszystkim za życzliwość i bezinteresowność ludzi.
Nie przeszkadza mi wszechobecny bałagan, tymczasowość, taki "koloryt", który przyjmuję i który lubię
Podobnie jak Buba uważam ze góry to nie tylko góry, ale również dojazd do nich, spotkania z ludźmi.
Natomiast na przejściu granicznym w Medyce spotkałam się z chamstwem (ze strony Polaków a nie Ukraińców), więc dlaczego nie mam tego napiętnować ?
Po drugie - włócząc się po małych "galicyjskich miasteczkach" na południu Polski widzę ile w ciągu kilkunastu ostatnich lat zrobiły dla tych miasteczek władze samorządowe. Często w ostatnich latach zrobiono to za pieniądze Unii.
Wiem tez ile kasy marnuje się niestety dość często na nieudane projekty unijne (w mojej dziedzinie - informatyce - szczególnie).
Śmiem twierdzić, że wykorzystanie pieniędzy unijnych w małych miasteczkach, gdzie władza jest "blisko" mieszkańców jest najlepsze, z korzyscią dla mieszkańców, którzy mają wodociąg lub nowa drogę.
I nie rozumiem dlaczego tego nie pochwalić ?
Tam, gdzie te pieniądze są wykorzystywane właściwie, dla pożytku mieszkańców - chwała władzom, że potrafiły tak to wykonać.
A ludzie to z pewnością właściwie ocenią przy okazji najbliższych wyborów samorządowych.
B.
P.S.
Przepraszam za OT.
W sprawie samych przejść granicznych w Bieszczadach jestem zdecydowanie "przeciw".
Pisząc już ze 2 lata temu coś na forum na ten temat byłam innego zdania.
Przeszło mi, kiedy zobaczyłam jak bardzo skomercjalizowane są teraz Bieszczady`.
Fajnie byłoby aby ta komercja nie "rozlała się" bardziej na wschód.
Tak jak teraz - jest z mojego punktu widzenia dobrze.



Odpowiedz z cytatem