Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
Nigdzie nie było napisane, że Lucyna już nie jest uczestniczką tego forum.
Po prostu pod jej imieniem z lewej strony postu nie ma linka, gdzie mógłbyś wejść na dalsze informacje o niej.
Dla Twojej informacji - dostała bana (czyli zakaz pisania) na tym forum (oraz na paru innych forach), właśnie za głoszenie takich i podobnych poglądów, a właściwie to dokładniej za sposób ich wyrażania. Bo odmienne poglądy nie są niczym złym, ale głosząc je nie należy obrażać innych.

Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
Nie mogę walczyć z propagandą rozmiękczającą środowiska turystyczne tam, gdzie ona jest głównie prowadzona, czyli w gazetach i telewizji, to chcę pokazać, że można jednak demonstrować opór chociaż w Internecie.
Ale co to wg Ciebie znaczy "rozmiękczającą środowiska turystyczne" ?
Nie rozumiem tego.
Moje osobiste wrażenie jest takie, że jeżeli ktoś jest zamiłowanym turystą jak się to nazywa "kwalifikowanym" - to żadna propaganda go nie rozmiękczy, a zwłaszcza tak prymitywnie prowadzona jak ta Lucyny.

Zapewniam Cię, że na tym forum, podobnie jak i na innych ona tylko denerwowała dyskutantów, do niczego nikogo nie przekonała.

Co mnie obchodzi jakaś propaganda - po prostu kiedy tylko mam czas - pakuję plecak i jadę w góry - różne.

Mieszkam koło Katowic, tuż za miedzą, w odległości 1,5 godz. jazdy samochodem mam całe mnóstwo gór na Słowacji i w Czechach.
Jakie kto woli - z zagospodarowanymi szlakami i schroniskami i zupełnie dzikie (np. Magura Orawska).

Jak tylko mam czas,w prawie każdy weekend jadę.

Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
To już są resztki, niedobitki, najczęściej ludzie, którym trudno było się przestawić na nowe wartości po 1989 r., bo zbyt nasiąkli starymi.
Tu się z Tobą zupełnie nie zgadzam.
Być może jestem niedobitkiem, ale nie sądzę, zebym nie umiała się przestawić na nowe wartości.

Przygodę z turystyką zaczynałam z Rodzicami w latach 60 XX w., potem na studiach na Politechnice Śląskiej trafiłam do środowiska turystycznego i pamiętam jeszcze rajdy Babiogórskie i inne - na kilkaset osób, kiedy wynajmowano całe pociągi z Suchej Beskidzkiej do Gliwic.

Wcale nie twierdzę jednak że wtedy było lepiej, czy też gorzej.
Było po prostu inaczej.

Teraz młodzież ma przed sobą otwarty cały świat. Mój syn wsiada do samolotu jak ja do autobusu i za 100 zł leci do Oslo, aby chodzić po górach Norwegii, albo za 300 zł w czasie Świąt Wielkanocnych i majówki oblatuje trasę Katowice - Bolonia - Marakesz - Brema - Katowice wchodząc w tym czasie na dwa szczyty alpejskie i samotnie na Jabal Tubkal w Atlasie.

Ja kiedy byłam w jego wieku mogłam o takich wyjazdach tylko marzyć, a przygotowanie 3-tygodniowego wyjazdu w Alpy to było pół roku wytężonej pracy kilkunastu osób.

Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
Nie zmienia to ogólnego, niezbyt ciekawego obrazu. Nawet to, co piszesz, wskazuje, że ostateczny kres istnieniu środowisk turystycznych położy biologia.
A co to jest wg Ciebie "środowisko turystyczne" ?
Ja jestem w takim środowisku, do którego co roku dochodzi od kilku do kilkunastu nowych osób i świetnie się integrują ze starszymi.
Po prostu mamy wspólne zainteresowania.

Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
Właśnie, i z powodu tej "samowystarczalności" środowiska turystyczne nie są już potrzebne. A turystyka kwalifikowana zyskuje charakter kosmopolityczny
A co w tym złego ?

Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
oraz powierzchowny i w dużo większym stopniu staje się awangardą międzynarodowych rynków przemysłu turystycznego,
Większość osób jakie blisko znam nie bierze udziału w żadnych "rynkach" tylko jak chcą to po prostu jadą sobie sami tam gdzie chcą.

Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
niż wtedy, gdy służyła przede wszystkim poznawaniu własnego kraju, gdzie turyści byli zarazem też gospodarzami. Nie mam nic przeciwko wyjazdom zagranicznym - ale podstawa turystyki kwalifikowanej musi być tutaj w kraju. Nie może być tak, że w Polsce wypychani jesteśmy z terenu przez "stonkę" i zakazy wstępu
Są sposoby na to aby nie dać się wygryźć.
Można chodzić na połoniny poza sezonem, np. w listopadzie, bywają wtedy rewelacyjne widoki, można poznawać nowe ciekawe a mniej popularne góry w Polsce - np. Beskid Makowski, Beskid Wyspowy.
Prawda - że ta wdzierająca się wszędzie komercja przeszkadza mi bardzo mocno.
W dolinach które kiedyś były piękne i puste często są teraz skupiska dacz, bo ziemię sprzedano na działki rekreacyjne.

Niemniej uważam ideę stworzenia "rezerwatu turystycznego" za piękną ale zupełnie nierealną.

Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
, więc wyjeżdżamy coraz dalej, coraz bardziej też nasiąkając zasadami społeczeństwa konsumpcyjnego.
A co ma wspólnego jedno z drugim ?

Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
Nie wspominając już o tym, że turystyka kwalifikowana robi się zabawą dla coraz bogatszych - co musi spowodować jej kres, bo najbogatsi w ogóle nie są zainteresowani turystyką kwalifikowaną jako taką.
Nie prawda, można przeżyć za 600 zł 2 tygodnie w Alpach i w górach Atlas, mój syn właśnie tyle wydał w ciągu 2-tygodniowego wyjazdu (razem z dolotem). Podróżowali przeważnie stopem, nocowali u ludzi z CouchSurfing-u (rewelacyjna sprawa).
Tylko trzeba chcieć i ruszyć się z domu.

Cytat Zamieszczone przez Samotny Włóczykij Zobacz posta
Bo koncepcję gór dziewiczych trzeba by było zmaterializować w postaci utworzenia wreszcie rezerwatu turystycznego. Samo przeciwstawianie się znakowaniu, bez sformułowania jego celów i stworzenia koncepcji takiego zagospodarowania turystycznego, mija się z celem. I to my, Polacy musimy dać przykład - bo Ukraińcy stale się na nas patrzą i powielają nasze błędy. Niby żyjemy w wolnej Polsce - a postulaty, z którymi występowały w PRL-u środowiska wolnościowe, nie zostały zrealizowane.
Gór dziewiczych w Polsce niestety już nie ma.
Na Ukrainie były 20 lat temu.
Jeszcze 6 lat temu, w roku 2005, kiedy powstawał ten wątek na forum, byłam z synami latem w Gorganach i w Połoninach Hryniawskich i "chaszczowaliśmy" przez kosówkę na przełaj.
Teraz już i tam są szlaki.

Smutno mi czasem, ale z drugiej strony cieszę się że było mi darowane odkrywanie nieznanego, razem z moimi dziećmi.

Oni aby mieć ponownie to uczucie pewnie będę musieli pojechać w góry Chamar Daban.

A z drugiej strony - nieznane jest często bardzo blisko nas - i wystarczy pojechać w Góry Kysuckie, które są ode mnie około 80 km aby odkryć nieznane ścieżki.

Pozdrowienia

Basia