Jak już wcześniej Waszmoście napisali, każden szedł był po swojemu, a imć Zagłoba fortelu chcąc użyć i drogę sobie skrócić, wybrał całkiem inną trasę, którą żeśmy z Wołodyjowskim przy wałach
rycerze5.jpg
wałkoniąc się w oczekiwaniu, z dala podziwiali:
rycerze2.jpg
radośnie się rechocząc, że pewnikiem pludry albo insze hajdawery przyjdzie mu na bobrowych rozlewiskach zmoczyć zanim się do kompaniji przedrze bez dolinę, która pomiędzy nami raczyła się rozkraczyć, obnażając całą swoją urokliwość:
rycerze1.jpg rycerze3.jpg
Wkrótce zewarliśmy m.in. szyki , i bezkresem pól dzikich i nieogarnionych, podziwiając okoliczne oczerety
rycerze7.jpg rycerze8.jpg
podrałowaliśmy ku najbliższej świątyni
rycerze6.jpg
Jako, że żadnych wojsk oblężniczych nie wypatrzyliśmy, z braku harmaty nafutrowaliśmy Zagłobę pasztetem, wmawiając mu „naści smoku kiełbaski”.