Jak słusznie zauważył moderator Tomek;-) „lepiej późno niż później”:-).
A nawet myślę, jest to dobry czas na wspomnienie i zachętę do kolejnej wyprawy:-).
Ponieważ tymczasem zanosi się na brak jednej pory roku;-) to dla spragnionych wiosny – kilka jej nieśmiałych przejawów z tamtego wędrowania:-).
Poprzedni termin pokrywa się z obecnie planowanym wejściem na Łopiennik.
Słońce walczyło z chmurami. Drzewa jeszcze były bezlistne, wyżej gdzieniegdzie leżały resztki śniegu. Ale już spomiędzy suchych traw i liści wyglądała śnieżyczka przebiśnieg, kolorowo odznaczały się kwitnący wawrzynek wilczełyko i cebulica dwulistna. Odkrywałam, podziwiałam, napawałam się powietrzem i otoczeniem, ale też pędziłam na spotkanie na szczycie:-). Miałam godzinę do nadrobienia, grupa podchodziła od kapliczki w Jabłonkach, ja z kolei czarnym od Dołżycy. Piękna trasa, z początku trochę ostro, ale byle do grzbietu i można było wyrównać oddech. Udało się szczęśliwie zejść i zejść razem:-) a nawet pogawędzić popołudniowo i zjeść kiełbaskę przy ognisku nad uroczym stawem:-).
Dzięki!:-)



Odpowiedz z cytatem