Zdjęcie i owszem Bartka, ale namiocik mój! Prawda, że prześliczny? Idealna wręcz konstrukcja, ma dwa wejścia, dwa przedsionki i taki zgrabny jest i przytulny! Niby to trójka ale chyba w chińskich standardach gdyż tak na prawdę jest to komfortowa dwójka i byłoby ciężko w niego wcisnąć trzech rosłych facetów o lekko opływowych, rubensowskich kształtach. Ale jako, że my jesteśmy co prawda rośli ale też i smukli jak lwy (morskie) postanowiliśmy we trzech wcisnąć się do namiotu iaego, dorzucając jeszcze maciejkę, ale takie chuchro pominęliśmy w ogóle przy obliczaniu tonażu. Iae wcześniej gwarantował, że podłoga ma dwa metry szerokości! Ponieważ nasze materace mają po pół metra szerokości, udało się obliczyć dość sprawnie, iż jest to powierzchnia wręcz idealna na cztery łoża. Tyle teorii... W praktyce za Chiny nie udało się tych puzzli ułożyć wzdłuż, gdyż ostatni właził na pół szerokości pod poprzedniego. Postanowiliśmy więc ułożyć je w poprzek, tak by ten ostatni leżał w nogach. Każdy z nas „spał” więc na czterech materacach jednocześnie i dzięki temu przez całą noc unoszeni meksykańską falą dryfowaliśmy ku porankowi. Wystarczyło by ktokolwiek chciał się odwrócić w jakąkolwiek stronę a reszta serfowała po wznoszącej się fali przypływu powietrza w materacach. I zamiast niedźwiedzi to mi się rekiny śniły jak mnie ogonem po policzkach smagają! Zaraz, zaraz, to nie płetwa, to targany wichrem tropik namiotu wściekle młóci mnie po wtulonej w płótno sypialni twarzy! Mandylion będzie jak się patrzy...
Nic dodać, nic ująć![]()




Odpowiedz z cytatem