Po noclegu zebraliśmy się leniwie i poszliśmy do nieodległej Werchowyny Bystrej, a z niej postanowiliśmy przejść do Wołosianki grzbietem Dił górującym nad drogą Werchowyna-Wołosianka od zachodu.
Początki były bardzo obiecujące, bo otworzyły nam się widoki na pasmo graniczne i wzgórze Klewa (nazwane na użytek własny kilka lat temu Wulkanem) oddzielające Werchowynę od Szczerbina.
Przy odrobinie wysiłku można było nawet dostrzec maszt stojący nad samym Szczerbinem i fragment prowadzącej do Szczerbina linii kolejowej.
A potem... Krzaki, krzaczory, kolce, młodniki, wiatrołomy i inne takieLiczyliśmy na zaznaczoną na mapach ścieżkę grzbietową aleśmy się przeliczyli. Tak z lekka licząc godzina przedzierania się przez różnego rodzaju przeszkody natury roślinnej.
Na szczęście po chaszczowaniu otworzyły nam się widoki w stronę naprzeciwpołożną. Tutaj widać m.in. (od lewej) Stożek, Hrebiń i początek pasma Pikuja.
Za chwilę i sama Wołosianka zaświeciła się w słońcu pod samymi nogami, ...
a każdy rzut oka do tyłu powodował, że czuliśmy się prawie jak w domu.
Pod koniec zniosło nas lekkopoza Wołosiankę ale na elektriczkę do Szczerbina i tak czekaliśmy dość długo.







Odpowiedz z cytatem