Jadąc na Ukrainę granicę ukraińską przekracza się dwa razy, raz tam a drugi raz z powrotem. Tam było w Krościenku, z powrotem w Ubli. Tak się nam uwidziało i tak to zrealizowaliśmy.
Gdybyśmy zeszli z grzbietu ścieżką na cerkiew to trafilibyśmy prawie na drogę do Szczerbina, ale się nam ścieżka wydała za stroma więc ją zignorowaliśmy. I w efekcie zeszliśmy już za stacją w Wołosiance, ale przed wiaduktem (bo na koniec porzuciliśmy ścieżkę i poszliśmy po swojemu).
Na moje dwie ostatnie wizyty w Wołosiance bar był dwa razy zamknięty. A kolejne dwie obserwacje z okien elektriczki potwierdziły ten fakt. Miejscowi twierdzą, że tak bywa - bar czasem jest otwarty, czasem zamknięty, nikt dokładnie nie wie kiedy zmienia stan skupienia z jednego w drugi![]()



Odpowiedz z cytatem