Na kursie taternickim instruktorzy wykładali mi informację że kijki nie są polecane właśnie ze względów fizjologicznych. Dlatego że w sposób nienaturalny odciążają organizm, co powoduje osłabienie zdolności organizmu i przez to może się zdażyć że w niektórych sytuacjach orgaznizm "nie wydoli". Rozumiem to w taki sposób, że wg tego wskazania organizam powninien sam pokazywać ile wytrzyma.Zamieszczone przez WojtekR
Nie ukrywam że pod względem wyposażenia jestem minimalistą, pod względem osiągów maksymalistą (wolę wydać wolne pieniądze na kolejny wyjazd więcej w góry, ale pozostać w "średnich" butach). No i staram się słuchać swego organizmu, czasami próbując dotrzeć do granic jego indywidualnych wytrzymałości, a jednocześnie w ten sposób poszerzając te granice (lub choćby utrzymując z wiekiem).
Cóż, Naive... ja jednak zaopatruję się w hipermarkecie. Takie pseudotrepiaste adidasy lub śpiwór z hipermarketu. Chyba nigdy nie kupiłem butów droższych niż 80pln. Nigdy tym tytułem nie stworzyłem niebezpieczeństwa swoimi możliwościami, a raczej bywało że to ja prowadziłem grupę która miała znacznie lepsze buty ode mnie.Zamieszczone przez naive
Co do sandałów - ostatnio doszedłem w sandałach do źródła Sanu. Na dalszą drogę (nie powiem gdzie, bo tu nie propagujemy) włożyłem rozwalające się trepy po pracach na kirkucie, które swym stanm już niewiele różniły się od sandałów.
Na tle tutejszej dyskusji o odpowiedzialnym podejściu do kwestii butów - tu byłbym zdecydowanie nieodpowiedzialny. Ale z tą swoją "nieodpowiedzilnością" złaziłem niejedne góy, w niejednym kraju. Więc gdy jest temat jakie to buty są ważne - przypominam sobie indian południowoamerykańskich którzy w swym jakimś prymitywnym obuwiu umieli chować zmarłych na zboczu Aconcagui.


Odpowiedz z cytatem