Zawsze zabieram nóż, taki myśliwski, z piłą po drugiej stronie ostrza, średnio duży, w skórzanej pochwie. Kupiłem go w "Jedności Łowieckiej", gdy miałem 15 lat, za pierwsze zarobione w życiu pieniądze. Podczas wakacji przez miesiąc sprzątałem magazyny WPHW, a pensja wystarczyła mi na skórzane traperki i właśnie ów nóż. Oba zakupy przetestowałem podczas tych samych wakacji w bułgarskiej Rile :)
Kiedyś kosa zginęła mi podczas przeprowadzki, ale szczęśliwie znalazła się w czasie kolejnej :) Teraz gorączkowo próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatnio użyłem tego noża... Chyba baaaardzo dawno. Ale zabieram go zawsze :)