Ja natomiast straciłam zupełnie zaufanie do tych gadających gadżetówkiedy to mój biedny kierowca, bezradnie błądził wjeżdżając do Krakowa. Ten elektroniczny potwór ciągle krzyczał "skręć w lewo" bez względu na to czy z lewej były metalowe barierki, czy też zakaz skrętu w lewo :)
GPS "zaskoczył" dopiero w okolicach ul. Grzegórzeckiej, kiedy to już właściwie byliśmy "w domu".


kiedy to mój biedny kierowca, bezradnie błądził wjeżdżając do Krakowa. Ten elektroniczny potwór ciągle krzyczał "skręć w lewo" bez względu na to czy z lewej były metalowe barierki, czy też zakaz skrętu w lewo :)
Odpowiedz z cytatem