Dzięki,nie o to mi szło!! Bartek już wie,pytałam o maciupeńkie kapliczki wieszane przez mojego znajomego.Takie "trójkąciki".
Dzięki,nie o to mi szło!! Bartek już wie,pytałam o maciupeńkie kapliczki wieszane przez mojego znajomego.Takie "trójkąciki".
WUKA
www.wukowiersze.pl
Tak i tak. Nie wchodźmy proszę w tę akademicką dyskusję, czy osoba kradnąca w młodości jabłka z czyjegoś sadu i przechodząca na czerwonym świetle może być osobą praworządną. To ślepa dyskusja i nigdzie nie prowadzi.
Jeżeli chodzi o meritum, to uważam podobnie jak Ty, że machanie pędzlem w szale znakowania przynosi znacznie (!) więcej szkód niż ten konkretny przypadek całkowitego usunięcia ścieżki z terenu. To niepohamowane znakowanie jest praprzyczyna problemów i to ono na pierwszym miejscu powinno być wyeliminowane. Macie rację twierdząc, że to kuriozum, kiedy w majestacie prawa można dewastować przyrodę. Mimo to nie zgadzam się na ignorowanie czy łamanie nawet tego kalekiego prawa. Mógłbym zastosować wszelkie możliwe okoliczności łagodzące i sprowadzić karę nawet do pokiwania palcem - ale zupełnie od kary bym nie odstąpił. Ot, takie moje skrzywienieRaz jeszcze jednak proszę o pozostawienie mojego skrzywienia w spokoju a skoncentrowanie się na głównym problemie.
A tego tajemniczego "czyściciela", jeżeli chce się poświęcić za milijony (i ponieść za to zasłużoną karę), prosiłbym aby przekopał Dużą Pętlę gdzieś za Cisną i drugi raz za Czarną
![]()
Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 12-12-2009 o 20:25 Powód: Dodałem na końcu emotikona
Czterech panów B.
Hej:)
Cała ta dysputa bardzo mi się przydała. Jestem jednym z tych, którym statutowo nakazali obsmarowywać ładne zapusty leśne i polne szlakami, obstawiać ścieżkami edu itd. Obowiązek kłóci się z moimi poglądami na temat tablicowania gór i w ogóle całej przyrody. Ratuje mnie nieco bieda resortowa i brak środków na takie pierdoły - nawet na wkład własny do projektu z EU nie mam. Jednak trzeba będzie jakieś działania w tej mierze podjąć, bo zaraz zapytają, po co my istniejemy. I jeśli nie ja, to kto inny polezie w lasy z tablicami, zastawiać panoramy swoimi panoramami ze stali nierdzewnej, pleksy itd. Otóż postanowiłem, że wrócę do starej, oklepanej idei antyrezerwatu. Są takie miejsca, któym zaszkodzić już nie można bardziej niż dotychczas zaszkodzono. W Bieszczadach do takich możnaby zaliczyć choćby Tarnicę czy Caryńską. Tam można postawić tablice szergowo, realizując nawet i 50 i 100 tematów edu:D Łącznie z tak potrzebnymi, jak temat global climate warming. Ja na swoim terenie też takie zdezelowane miejsca mam. Więc postanowiłem na nie nakierować cały wysiłek twórczy:D:D:D Tablice, słupki, pulpity, foty konwalii przy konwaliach, ryciny lasu w lesie i takie tam... Skoro trzeba to trzeba. Ja później tamtędy nie pójdę. Buba też i kilka osób jeszcze ominie te cuda. A tłuszcza runie falą 'edukować' się przy okazji zakąszania kiełbachą z 'gastronomii' i popjania piwskiem.
Nie ma co się martwić - świat chwilowo ocipiał. Dziś w TV pokazali jakiegoś porąbanego eko-Belga. W ramach oszczędzania klimatu pedałuje na rowerze. Ale zajada ryż, który chyba mu wiatry sprowadzają, a nie ciężarówki i oceaniczne kolosy na ropę. Ale mądrala zrobił publicity i armia innych równie wyedukowanych wierzy, że trza wpieprzać eko-ryż, a nie mannę z pola za chałupą. Eko...ehhh
Pozdrawiam i dziękuję za tę dysputę jeszcze raz. Pozwala po pierwsze uwierzyć, że jeszcze są normalni ludzie na tym świecie.
W kwestii niszczenia - mimo wszystko złamano prawo, a więc do kozy typa:P
Pozdrawiam,
Derty
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Pełna konsekwencja... powyższa dyskusja po pierwsze odbiegła daleko od tematu głównego, a po drugie zmierzała donikąd... Proszę o dalszą ciekawą dyskusję, oczywiście bez osobistych wycieczek...
dziękuję...
![]()
No i dobrze, choć śmieszne to było![]()
Bo jak się czyta to co Derty napisał to do śmiechu nie jest naprawdę.
Taki odgórny nakaz...i w sumie nie wiadomo od kogo.
Jest prikaz i są na to pieniądze, a jak się nie wyda to po łbie...
Jakiś absurd, czy się mylę?
A te tablice edukacyjne montują różne instytucje, bo Lasy Państwowe też. Pewnie na tej samej zasadzie.
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Jest coś kompletnie niezrozumiałego w Twojej decyzji Kobieto Bieszczadzka a zwłaszcza w konkluzjach. Ta dyskusja zmierzała donikąd???!!! Arbiter ma sprawiedliwie rozsądzać, nie zaś wycinać niewygodnych forumowiczów. To co napisałem, uczyniłem w imieniu ludzi, którzy późnym popołudniem zimowym, przy padającym gęstm śniegu i temp minus 25 stopni, znajdą na swojej drodze połamane tabliczki takie, jak ja na Otrycie, i nie będą wiedzieli jak iść dalej. Czy jak zamarzną na śmierć pocieszysz się, że pisząc o tym uraziłem Twoim zdaniem Bubę, która broni niszczycieli tabliczek? Coś tu nie tak.... Chyba że jest to tylko forum o kwiatkach, fotkach i bubkach...
Napisałeś to tylko i wyłącznie w swoim imieniu...W twoich postach nie było jakichkolwiek argumentów, które by do mnie przemawiały, aby je zostawić. Nawet jeśli masz inne zdanie, a Buba się myli, nie upoważnia to nikogo do publicznego znieważania innych użytkowników forum. Według mojej opinii nie popełniłam błędu w osądzie tych postów, gdyż dalsze zagłębianie się w wyzwiska, na dłuższą metę zawsze prowadzi donikąd... Przedstaw swoje argumenty, przekonaj Bubę, że się myli, ale zrób to na poziomie godnym przeczytania... Myślę, że zakończymy tą dyskusję...w tym wątku...jeśli pragniesz kontynuować dyskusję, proszę o skorzystanie z opcji pm.
Kobi
To nie ja mam przekonać bube, lecz ona nas wszystkich, że w interesie ludzkości jest niszczenie tablic znaczących bieszczadzkie szlaki. A jeśli myślisz, że to co napisałem, uczyniłem tylko w swoim imieniu , a nie bezpieczeństwa w Bieszkach, to rzeczywiście nie ma o czym pisać. Szkoda...
Jotku czyli jak ktoś w interesie ludzkości posprząta tablice od samego początku szlaku, żeby ludzie po prostu tam nie szli to będzie dobrze?
Nikt nie zginie, bo nie pójdzie.
I wszyscy będą bezpieczni.
Bo rozumiem, że Ciebie zdenerwowało wybiórcze zniknięcie szlaku?
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Po pierwsze - moderator nie jest żadnym "arbitrem" ani nawet korektorem (chyba że na życzenie dyskutanta), ma jedynie łagodzić język i poprawność obyczajową dyskusji. Owszem, powinien również pilnować, aby nie odbiegano zbytnio od tematu.
Po drugie - niestety, nie zdążyłem przeczytać tej Waszej owocnej wymiany zdań, ale uważam, że powyższy "mroźno-śnieżny" argument Jotka jest b. zasadny i dotyczy (choć nieco pośrednio) głównego wątka dyskusji. Można dyskutować nad sposobem znakowania szlaków turystycznych, ale to co prezentuje Szanowna Buba i Jej klakierzy to już zupełny nihilizm i anarchia.
A swoją drogą jestem ciekaw, jaka byłaby reakcja Buby, gdyby podczas swoich wędrówek trafiła w zupełnie Jej nieznane strony, zapadałby mroźny wieczór, miałaby jeszcze kika km do przejścia, doszłaby do jakiegoś skrzyżowania ścieżek, a tam ... połamane tabliczki, pozdrapywane znaki. I ani żywej duszy dookoła. A Ona szłaby np. z koleżanką czy kolegą już opadającą (-ym) z sił.
Zapewniam, że nie jest to przyjemne uczucie. W ubiegłym roku go doświadczyłem - wędrowałem trochę z kolegą, który na ostatnich km już zaczynał mi się autentycznie przewracać (Piskal wie, o kogo chodzi).
Z tym, że ja znałem drogę i nie groziło nam zagubienie się. A i mrozu nie było. Za to zjawił się na moście Piskal i dostarczył piwo, które wzmocniło zmęczonego kolegę.
Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 13-12-2009 o 08:15
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Aktualnie 2 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 2 gości)