A propos uwag: przekazuję wam uwagi, które posłałem redakcji "Bieszczadów", a które dotyczą artykułu p.t.: "Balnica - dzikie serce Bieszczad" autorstwa pani Małgorzaty Kępy, który niestety zawiera wiele nieścisłości i błędów, które wynikają ze zwykłej dezynwoltury po mojemu i mimo profilu pisma nie powinny mieć miejsca. Oto one:

- na stronie 11 zdjęcie podpisane "Balnica - pozostałości cmentarza" -
pominąwszy fakt, że na zdjęciu widoczny jest mający się całkiem dobrze
piaskowcowy cokół zwieńczony żeliwnym krzyżem to... nie jest to nagrobek!
a krzyż przydrożny postawiony przez jedną z 6 rodzin balnickich o
nazwisku Uhal, najprawdopodobniej tych o przydomku "Sarjiw", numer
wskazuje numer domu, a ten zbieżny jest z posiadanym przeze mnie planem
Balnicy narysowanym przez Abp Stefana Sułyka urodzonego w Balnicy (byli
jeszcze Uhale "Danczyszyn", Uhale "Suszko", Uhale "Fydroszkiw", Uhale
"Pan'kiw" i Uhale "Bobotiw").
Jeśli Pani Małgorzata sądzi, że numerowano nagrobki na cmentarzach
wiejskich to jest w błędzie, owszem, czasami na nagrobkach pojawiają
się numery domów. Poza tym nic nie wskazuje, że to nagrobek! Na
katastrach i późniejszych mapach nie ma w tym miejscu cmentarza.

- "... jest elementem nagrobka Iwana i Jewki Uhal z 1898 roku.", że to
nie nagrobek! już napisałem (teoretycznie istnieje szansa, że ktoś
pochował pod domem domowników, po jakiejś "cholerze", ale nic na tonie
wskazuje), ale skoro już autorka wskazuje treść inskrypcji, to powinna
się bardziej przyłożyć, bo to co przytoczyła, napisane jest na licu
cokołu i to tylko fragment inskrypcji, która od południa brzmi "Stefan
Uhal" zaś od północy "Mitko Uhal/ Danko Uhal/ Paraska Uhal"...

- "Wokół niej istniał cmentarz..." - Wiesław, będę tępił takie
stwierdzenia! Nie "istniał", a "istnieje" cmentarz!!!, że go trudno odnaleźć!!!,
czy ja wiem, jakieś 100 metrów od drogi... Nikt nie ekshumował
zwłok, nadal jest to miejsce święte, bez względu na ilość nagrobków, na
które mało kogo było stać i ich liczba - także w Balnicy - nie powinna
dziwić. Cmentarz to jednak przede wszystkim pochówki...

- nieistniejąca wieś Balnica leży nad rzeką Balnicą, a nie jak podaje
autorka "Balniczką", którą to nazwę błędnie urobiła od potoku o nazwie "Balniczki", czyli nad "Balniczkami",
a nie jak pisze "Balniczką", która jest zachodnim dopływem Balnicy.
Wygląda to dość śmiesznie, bo w tekście jest mapa Balnicy, która w zaistaniałej
sytuacji nie pasuje do opisu, bo na niej stoi to co podałem wyżej...

- "Miejscowa tradycja głosi..." - co do liturgii w kaplicy w Rusala, Zielone Święta
jest absolutna pewność..., to dawno ustalony fakt.

- "Po II wojnie światowej, w ramach akcji "Wisła"..." - spora część mieszkańców
Balnicy wysiedlona została na sowiecką Ukrainę przed akcją "Wisła"...

- "Kapliczka została poniesiona z gruzu..." - owszem, była zrujnowana w dużym stpniu, ale
na szczęście nie zamieniła się w gruz....

- odkopanie dzwonu w Balnicy, trudno nazywać pracami archeologicznymi...

- zdjęcie podpisane "Widok z okien kaplicy" pokazuje widok z jednego okna...

Na marginesie: w Balnicy są co najmniej 4 (jeśli nie 5 - ten piąty jakoś mi umyka przyznaję) krzyże przydrożne, w tym jeden zwany
"pańszczyźnianym", piszę "zwany", bo jego forma wskazuje na koniec
XIX/początek XX wieku, może powstał w miejsce starszego krzyża
rzeczywiście pańszczyźnianego, stawialiśmy go i kleili w 1996 roku.

Mam nadzieję, że w którymś kolejnym numerze "Bieszczadów" przeczytacie więcej o Balnicy:)