Obawiam się że nie, bo w tym miejscu, poniżej Przemyśla, San jest już bardzo dużą rzeką.
Rowerem potrafię przejechać tylko brody do głębokości ok. 15-20 cm ;-)
Poza tym - jak pisałam "kładki i barierki" są tylko symbolem.
Ogólnie nie mam nic przeciwko kładkom, jeżeli np. prowadzą do ludzkich domów lub na pole (nawet bardzo lubię takie kładki), a nie zostały zbudowane specjalnie tylko po to aby ułatwić drogę turystom.
Tak nawiasem mówiąc - z planowanego wypadu na północ od Przemyśla nic mi na razie nie wyszło (moje towarzystwo nie dysponowało czasem, a samej nie chciało mi się jechać). Więc to jest ciągle jeszcze przede mną
B.
Mostki ..takie (póki, co) tak
a takie nieeeeeeeee
a tak naprawdę to mnie jest „wsio ryba” , może to co dzisiaj nie..” jutro” się przyda ?![]()
fakt
ps. spotkanie we Lwowi na schodach w Chacie... , było krótkie ale super ...pozdrawiam i "daj coś " Basiu z Krymu
Ostatnio edytowane przez joorg ; 04-09-2010 o 19:11
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
[całkowicie OT]
Nooo
Kolejnego dnia we Lwowie na ul. Krakowskiej spotkałam Bubę.
Ponieważ wcześniej znałam Ją tylko ze zdjęć, więc podeszłam (właściwie podbiegłam) i pytam "Przepraszam czy Ty jesteś Buba ?"
Buba właśnie jechała na Krym.
Relacja z Krymu będzie za jakieś 3-4 dni jak wreszcie uporządkuję zdjęcia.
Pozdrowienia
Basia
Ja Ci Piskalu powiem więcej…potem przyjedzie następny autobus, potem następny, następny, potem przyjedzie wesołe miasteczko i cyrk a potem znowu pięć autobusów. Potem to miejsce stanie się planem filmowym filmu „Most Zły” gdzie w końcowej scenie rozegra się wielka bitwa „stonki” z „prawdziwymi chaszczownikami”. Orężem będą klapki z jednej strony, a z drugiej „odpowiednie obuwie do chodzenia w Bieszczadach”. Od razu uspokajam – „stonka” polegnie i odniesie wielkie straty. Na znak tego zwycięstwa „prawdziwi chaszczownicy” będą odtąd chodzić z klapkiem przytroczonym do paska. Mostek zostanie zburzony a zastępy chaszczowników przez cały następny tydzień będą sobie cykać hardkorowe fotki przy przechodzeniu przez wodę bez użycia mostka.
po co więc to?: http://forum.bieszczady.info.pl/show...5982-Brenzberg
sami budujecie szerokie mosty z dwupasmową drogą i oświetleniem a potem histeryzujecie nad jakimś mostkiem
Krysiu z Olsztyna, Piskalu z Torunia – dlaczego uważacie, że cokolwiek w pozaszlakowych Bieszczadach jest robione dla Was lub przeciw Wam? Dlaczego uważacie, że ktokolwiek powinien liczyć się z Waszym zdaniem czy zbudować jakiś mostek czy nie?
To „Was” – współczesnych chaszczowników odróżnia od tych najprawdziwszych chaszczowników sprzed lat – Oni odbierali Bieszczady jako coś co jest jakie jest i za to je kochali. „Wy” próbujecie zawłaszczyć je jako własne poletko, na którym chcecie dyktować co ma być a czego ma nie być. Oni chcieli być bezwarunkowo częścią tego wszystkiego co w Bieszczadach było i jest, „Wy” chcecie tam być na własnych prawach.
A może ten mostek został zrobiony bo ktoś z rodziny chciał odwiedzić to miejsce? Może nie mógłby sam o własnych siłach przejść przez wodę? Czy powinien najpierw wysłać poselstwo do Torunia i Olsztyna i zapytać czy może zbudować mostek?
hmm...pewnie "zadepcze, zaśmieci a i tak niczego nie zrozumie"
Mam nadzieję Piskalu, że rozumiesz, że nie chcę obrazić ani ciebie ani Julii – chcę Ci tylko pokazać, że argumenty, których używasz są obosieczne…
Andrzeju – widzę, że przynajmniej Ty nie masz mostkofobii i nie masz takich płyciutkich pokładów romantyzmu, ze byle mostek je wyczerpuje. Życzę wielu romantycznych przeżyć na mostku…
Z uporem maniaka wracam do mostka, który ten temat wywołał (muszę sprawdzić w regulaminie czy grozi mi ban za upierdliwość).
Ciągle piszecie tu ogólniki – które podobnej treści sama tu nie raz pisałam i pod którymi się podpisuję ale ja ciągle pytam o ten jeden konkretny mostek, który zapoczątkował dyskusję – pytam nie o to czy był Wam potrzebny i go Wam brakowało ale o to w czym Wam przeszkadza jeśli jest? Czy możecie odpowiedzieć na tak zadane pytanie? I jeszcze raz – chodzi mi o ten konkretny mostek – w czym Wam przeszkadza? (rozumiem, że wszyscy, których mostek zirytował widzieli go i wiedzą o który mostek chodzi)
chyba, że jak piszecie ten mostek jest „tylko symbolem” i tak naprawdę Wam nie przeszkadza ale wyładowujecie na nim swoje żale do nie wiadomo kogo i o co.
Czy jeśli na Ukrainie zobaczylibyście mostek to zaczęlibyście się zastanawiać czy jest dla Was? Nie. Przyjęlibyście go z całym dobrem inwentarza. W Bieszczadach coraz mniej tej radości znajdujecie nie dlatego, że klapkowicze spacerują w Solinie (i czasami skrycie podkradają się na Brenzberg) ale dlatego, że Bieszczady Wam się opatrzyły i znudziły, dlatego, że jest 'Was" zbyt dużo i depczecie sobie po piętach i wreszcie dlatego, że wielu z „Was” stało się tak bardzo „hej do przodu”, że głównym celem stało się zrobienie najbardziej hardkorowego filmu i najbardziej hardkorowej fotki a nie zobaczenie, usłyszenie i poczucie.
Bieszczady zmieniają się – to fakt ale Wy zmieniacie się 100 razy szybciej. Odnajdźcie pierwotną radość w samych sobie ale jeśli nie potraficie sięgnąć tak głęboko to rzeczywiście jedźcie na Ukrainę. Większy obszar, dłużej potrwa zanim się Wam znudzi.
Nie przeszkadzają mi – mostki, kładki itp. Na strumykach, rzekach, a nawet nad kałużą z błotem – uznaję je za coś najzupełniej naturalnego co było w Bieszczadach pewnie odkąd jest tam człowiek. Jeśli mostek nie będzie potrzebny to nie będzie „chodzony” a w końcu zbutwieje, zarwie i będzie po mostku. Nie przemawia do mnie argument, że sam fakt, że mostek jest sprawi, że tłumy rzucą się przeprawiać przez ten mostek.
Przeszkadzają mi – bariery i ławki na szczytach – bo zasłaniają widok, bo odgradzają mnie od przestrzeni, bo są kompletnie sztucznym wymysłem, bo kto u licha wymyślił, że ławka i płot na połoninie to dobre rozwiązanie? Skoro jest już płot i ławka to może postawić budę z psem na łańcuchu i miejsce na grilla? Część turystów zajmie się jedzeniem kiełbas i nie będzie łaziła gdzie nie wolno, a Tych, którzy wystawią nogę za płot pogryzie pies.
Irytują mnie – tablice informacyjne i znakowane ścieżki w nadmiernym zagęszczeniu – bo są sztuczne, bo odbieram je jako „umuzealnianie gór”, dzielenie przestrzeni bieszczadzkiej na sztuczne kawałki bo plakat w lesie informujący, że to piękny las jest zgrzytem a ponadto – podobnie jak Ty Basiu uważam, że nie powinno się wszystkiego podawać na tacy i też niejeden raz o tym tu pisałam, więc nie będę ponownie przynudzać.
Pozdrawiam Was wszystkich
Ja nie mam mostkofobii. Uważam, że w tym miejscu mostek jest potrzebny, szczególnie w sytuacji, że być może będą tamtędy chciały iść osoby w celach nie koniecznie turystycznych. Tam przecież zginęli ludzie.
Asiu, wątek, o którym piszesz, założyłem, aby po prostu dowiedzieć się jak tam trafić.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)