Miałem nadzieję na jakieś nowe info ale albo nie umiem szukać albo temat został przewałkowany i teraz czas już na nową sensację.
Wprawdzie temat bezpieczeństwa w górach to sprawa b. poważna ale może właśnie dlatego tak spodobała mi się ta drobna iskierka humoru w podpisie pana pierogowego.
Przemawia do mnie pisanie pana Piotra szefa Grupy Jurajskiej GOPR.
Każdy kto chce ma prawo do działań z większym lub mniejszym elementem ryzyka.
W końcu GOPR właśnie powstał dla takich ludzi.
Dziwi mnie tylko że wszyscy każdą wypowiedź panów z tej organizacji traktują jako coś nie podlegającego dyskusji.
Na wszelki wypadek zaznaczę - też cenię tych ludzi szczególnie tych co biorą bezpośąredni udział w akcjach.
Nie chcę bronić młodzieży ze szkoły przetrwania. Wyraźnie było coś nie tak skoro dwóch najmłodszych uczestników musiano zwozić na pulkach. Albo zbyt długie odcinki albo zabrakło koleżeństwa i silniejsi nadali zbyt duże tempo nie licząc się z możliwościami najsłabszych.
Dziwi mnie jednak rada człowieka z GOPR, że powinni szukać schronienia w lesie.
Owszem tam mniej wieje ale;
Przyszli o 17-18 i jaki sens miało szlajanie się po lesie i szukanie o tej porze równego kawałka terenu na 3-4 namioty. Najbliższy jaki kojarzę to chyba polana na Obnodze. Ładny kawałek nieprzetartej drogi.
Gdyby padł im GPS to nawet nie mogliby podać pozycji a i tak z tego co pamiętam goprowcy mieli problem z lokalizacją obozowiska.
Znajdowali się przy szlaku.
I w zasadzie na to chciałem uczulić i dlatego piszę. Jak już jest źle to nie wolno opuszczać miejsca gdzie łatwo nas odszukać.
Ciągle słyszę - jedna z najtrudniejszych akcji - cóż życzę im oby ratowali tylko i wyłącznie ładne blondynki które złamały obcasik swoich szpilek.
Jednak większość trasy prowadzi lasem a tylko/aż ok 3km grzbietem B.Berda. Może i padało dużo śniegu ale tam wiatr ten śnieg po prostu zwiewał. Nie przesadzajmy z tą oceną trudności.
Wiatr był tak silny że pękło metalowe mocowanie pulki-człowiek. Piękne, co za straszny wiatr! Ja jednak uważam że goprowcy powinni lepiej dbać o sprzęt. Strach pomyśleć co by było gdyby w pulkach był ratowany i by pojechał w dół i w siną dal.
I wypowiedzi które mi się nie podobają. Cytuję z pamięci - "wystraszone dzieciaki, boso, porwane namioty, zamarznięte buty których nie można założyć" i td.
Wyszło mi że grupka dzieci (dobrze że nie w pieluchach), biegała boso wokół porwanych namiotów. Ciekawe.
Jak oni przetrwali poprzednie dni wędrówki. Że też im wcześniej te buty nie zamarzły. A może zamarzły i szli boso?
Dlaczego mi się takie przypinanie łatki nie podoba - bo jakiś tam w ryzykownej sytuacji może zaryzykować niebezpieczne zejście, tylko dlatego aby o nim tak nie pisano.
Kończąc bo znowu się rozpisuję - pomijam problem czy potrzeba było wyciągać aż 60 ludzi z łóżek. Był kontakt z grupą. myślę że dwudziestolatkowie są w stanie określić stopień zagrożenia.
Może 30 ludzi by wystarczyło. Tak po trzech na jednego ratowanego. Pamiętajmy że sami się spakowali i najgorszy odcinek pokonali na własnych nogach.
Wydano też kupę kasy - cóż roczne utrzymanie GOPR w porównaniu z jakąkolwiek aferą o jakich ciągle słyszymy to są mniej niż nędzne grosze.
Uf, wystarczy. Przechodziłem zimą B.B. przy mocno wietrznej pogodzie(stówa spoko), znajdę czas to pochwalę się jakimiś zdjęciami.


Odpowiedz z cytatem