Nie, joorg to nie jest rozgrywka personalna ani pomiędzy firmami. Przez cały czas wypowiadam się jako osoba prywatna. Widzę co się dzieje i bardzo mi się to niepodoba. Problem terenówek i quadów długo nie dotyczył Bieszczadów. Moja chata była skraja. W pkresie letnio-jesienym zauważyłam kolumny ochlapanych terenowek wyjeżdżających m.in. z okolic Paniszczowa, Zukowa. Pojawiły się firmy krzaki z całej Polski oferujące tego rodzaju imprezy w Bieszczadach. To nie cały problem. Coraz więcej miejscowych dzieciaków ma quady. W Niemczech za wjechanie tego rodzaju pojazdem do lasu grozi wysoka kara pieniężna plus konfiskata pojazdu. Quady są za psie pieniądze kupowane przez Polaków. W niektórych wsiach np. w Górzance co trzecia rodzina ma taki pojazd. Zobacz proszę jak wygląda Korbania. Nie obchodzą mnie te małe firemki oferujace przejażdżki quadami po torach przeszkód obok ośrodków. Każdy zarabia tak jak może i umie. Uważam terenówkę za pojazd znakomicie sprawujacy się w Bieszczadach. Nie mam nic przeciw temu, że ludzie wykorzystują go to jazdy na trasach ogólniedostępnych, po grogach gminnych. Sądzę też, że właściciel terenu ma prawo decydować czy wpuści rajdy terenówek i quadów na swoje włości. Nie zgodzę się jednak aby Bieszczady przekształcić w lunapark dla ludzi lubiących tego rodzaju atrakcje. Sporty motorowe nie mogą być uprawiane "na dziko" na terenie Europy Zachodniej. Coraz więcej osób lubiących ekstremę przenosi się do nas aby upraiwać tu swoją pasję. Szczególnie to widać w Sudetach i innych górach znajdujących się obok dużych miast i miescowości turystycznych. Doszło do tego, że człowiek na szlaku został przejechany przez kierowcę chyba enduro. Nie chcę aby ta zaraza zalała Bieszczady. Widziałam kawalkady enduro pod Kamieniem Leskim, terenówki na Jaśle, guady na Korbani, terenówki na Hyrczy itd.
To są wyłącznie moje poglądy. Wierz mi na pisaniu na forum nie poprzestałam.


Odpowiedz z cytatem