Tak sobie czytam i myśle czy Wy czasem nie przesadzacie? Bieszczady to nie Alpy, nawet nie Tatry. Ja przez 4 lata ostatnie miałam zwykłe, niemarkowe trapery, sprawdzone, wygodne. Koleżanka, która miała jakieś firmowe buty za ok. 600zł, płakała z bólu, bo pościerały ją do krwi. Najlbardziej wygodne buty miałą znajoma, rozchodzone półbuty(!) A w czasie ulewy przemokły dokumentnie wszystkie, moje 5 min pozniej, kolezanki firmowe nastepne 10 min pózniej.
Wygląda mi to na zwykły snobizm, kupowanie butów za ok 1000zł, no chyba że ktoś ma za duzo kasy. I przyznaje się, że sama ulegam modzie na kupowanie odziezy turystycznej, ale nie wydaje na to kosmicznych sum(bo po pierwsze nie mam aż tyle, po drugie mam inne priorytety) no i jako kobieta często kieruje się względami estetycznymi![]()


Odpowiedz z cytatem
