Tak czytam co piszecie , więc pozwolę sobie zabrać głos . Mój pierwszy KIMB to był III KIMB , który odbył się w Sękowcu. Nie znałam nikogo osobiście, ale postanowiłyśmy z koleżanką pojechać.W strugach deszczu dotarłyśmy do Sękowca, weszłyśmy do domku, gdzie bawiło już towarzystwo, każdy się przedstawił, wszystkich znałam już z forum . Kolejni kimbowicze jeszcze zjeżdżali. Atmosfera była cudowna, nigdy tego nie zapomnę.Nie było luksusowych noclegów, ani stołów uginających się pod przepychem jadła. Rano pachniała jajecznica z domku VIP-ów, ktoś nastawił herbatę, ktoś kawę, inny otworzył turystyczną, badź też inną "konserwę". Dookoła lekko dziki klimat, Bieszczad wszędzie. Kto był ten pamieta. TO BYŁ KLIMAT....:)