Wszyskkie przeszkody powoli pokonywaliśmy. Najgorzej było z przekroczeniem potoku w dosyć glębokim jarze, ale udało się. Po dojściu do drogi ruszyliśmy w stronę jej końca. Kto tamtędy kiedyś szedł, to pamięta, że ona cały czas się wznosi. Ta droga. W pewnym momencioe osiaga kulminację i opada sobie w dół. I na tym wzniesieniu rzuca się nam ow oczy widok, którego nigdy bysmy się tutaj nie spodziewali. W błocku stoi samochód osobowy, przy którym stoi 5-6 osób. Na nasz widok lekko zbledli. Było wyraźnie widać, że są wystraszeni mocno. My z Barnaba byliśmy uprani w barwy zielone i można nas było wziąć za pracowników leśnych. A tu Park Narodowy, poza szlakiem… Samochód ten był na miejscowych blachach. Bez naszej pomocy nie wypchnęliby tego auta z błota. Az sobie krzyże nadwyrężyłem przy wypychaniu. Podziękowali i czym prędzej odjechali. Do tej pory jesteśmy z Barnabą przekonani o tym, że pomagaliśmy miejscowym kłusownikom wypchnąć ich pojazd na równa drogę. Cóż ich i tak było więcej… Poszliśmy dalej. Droga ta zakończona jest pętlą. Sporo tam śladów miśka widzieliśmy. Zadziwił nas drewniany parkan, który stoi sobie w krzeczorach. Barnaba porobił fotografie i powoli tą samą drogą wróciliśmy do Bukowca. Tam po ponownym przekroczeniu potoku poszliśmy na miejsce po cerkwi i cmentarz. Smutne miejsce. Nie wiem, dlaczego ale to miejce po cerkwi działa na mnie bardzo przygnebiajaco. Nie znajduje tam tego spokoju, który jest np. na Zawoju. Nastepnie udaliśmy się na cmentarz wojenny, który znajduje się tuz obok. Potem to już tylko do karawanu. Po drodze do Mucznego przystawaliśmy jeszcze kilka razy natychając się widokami. Zwłaszcza, ze było tuż po deszczu i naprawdę było cudownie. W Wilczej Jamie Barnaba wziął szalona kąpiel we wzburzonym potoku, żeby nie powiedzieć w sztucznym wodospadzie. Kuzyn ze swoją ekipą przejechał całą petlę od cerkwi do cerkwi i od knajpy do knajpy. Nie jestem pewiem, czy kolega chrześniaka był z tego zadowolony. Zwłaszcza, że dnia poprzedniego przejechaliśmy około 700 kilosów. Młodzxi jeszcze poszli do chatki nad Sanem a my kolacja, małe conieco i sen.


Odpowiedz z cytatem