No nie będzie za wiele tych fotek. Może z 50 dobrych się uzbiera.
Kopali się w świeżym, puszystym śniegu (miejscami około 1,5 m ), który leżał bezpośrednio na gorganie. Tak że szło się po tym z prędkością 1 km /godz. i wpadało w szczeliny pomiędzy kamieniami. Przypuszczalnie w takim śniegu i rakiety niewiele by pomogły. Z tego powodu zrobili bardzo niewiele po samych górach (więcej dolinami).
Jedyna powazniejsza wycieczka to była na Sywulę, wtedy zostawili plecaki (został z nimi jeden kolega) w szałasie pod Okopami i poszli do góry "na lekko" wtedy dało sie coś więcej zrobić.
Ale na samej Sywuli z kolei nie mieli pogody.
Z gościnnością mieli też do czynienia. Na noc sylwestrową w Zielonej koło Rafajłowej miejscowe malżenstwo odstąpilo im swoją chałupę i mieli do dyspozycji cały dom.
A jak po zejściu z Sywuli spali w tym szłasie pod Okopami - to rano przyszedl wlaściciel po siano i najpierw się trochę burzył, ale potem wypili z nim i już było wszystko OK.
Pozdrowienia
Basia




Odpowiedz z cytatem