Zastanawiam sie czy to tak trudno sobie uzmyslowić iż jedna "istota ludzka" mieszka koło lotniska w Jasionce, a druga np. w poblizu cennych przyrodniczo lasow w masywie Jasła ? I to gdzie kto mieszka stwarza stosowne uwarunkowania. Ten w Jasionce rozumie iz nie może na swojej działce wybudować sobie drapacza chmur, wiec może i ten z Bieszczadów zrozumie, że te lasy nie sa tylko dla niego ? A dokladniej - głównie nie dla niego. Bo te lasy maja znaczenie ponadregionalne. I nie sa tu potrzebne argumenty tzw. ekologiczne, wystarczy ruszyc tyłek i zobaczyc co spowodowało likwidowanie lasów w innych miejscach polskich Karpat czy Sudetów.
A co do mieszkańcow - oczywiście po to mają swoje wladze by o nich dbały, ale pod pewnymi warunkami , ktore wynikają z charakteru tego terenu. A rzecza normalna jest iż nie wszedzie wszystko jest dopuszczalne. Masyw Jasła powinien byc w BdPN i objety ochroną ścisłą. Przytoczony fragment tekstu dot, szlakow wedrowek zwierząt pasuje do tego wątku jak pięść do nosa, wystarczy go ze zrozumieniem przeczytać. Irkowi przypomne, że ten nieszczęsny wyciąg ma byc po to by było wiecej turystów, więc w obciążeniu szlaków w BdPN nic sie nie zmieni, co najwyżej bedzie i tam wiecej ludzi. Ale zdaje sie najwazniejsze jest by zarobiło paru cwaniaków, bo tzw. przecietny mieszkaniec gminy i tak nic z tego nie bedzie miał.


Odpowiedz z cytatem