Zastanawiam się nad kupnem samochodu tylko na ukraińskie wertepy. Zamierzam przeczesać dawną Małopolskę Wschodnią od dechy do dechy i chce rozpisać to na kilka lat. Niczym normalnym tam jeździć nie można, pod groźbą utraty zawieszenia, każdy wyjazd plaskaczem konczy się u mechanika. Nowsza terenówka to z kolei zaproszenie do reketu i okupu w najlepszym wypadku. Czeszę rynek za czymś niepozornym.
Masz ode mnie zaproszenie do włóczęgi. Wspólnie z Pawelkiem, Rekonem, i kto tam chce :)
W ogóle jak ktoś chce się w ten sposób bawić niech da znać. Bo tak szczerze ile razy można byc na polskich Połoninach ?
Tak po 60tym razie się nudzi :)
A mnie się marzy jeszcze raz być na przełęczy Legionów... Szczęka mi opadła pod krzyżem, nikt tego napisu nie tknął przez tyle lat!



