jak najwiecej takich zakretow zycze- tobie, sobie i wszystkim innym ktorzy klimat czuja :)
bylam, spedzilam tam 3 dni. Ogolnie nie lubie wielkich miast ale kijow w swojej klasie nawet mi sie podobal- po pierwsze ławry ktore jakos wyjatkowo zrobily na mnie wrazenie (moze z ogolnej sympatii do "cerkiewnosci"- ikon, piesni itp), dniepr swoja przytlaczajaca potega, metro paranoja wyjezdania na most i stania w korku no i nawet udalo mi sie bez problemu znalezc knajpe w klimatach iscie niewielkomiejskich
http://picasaweb.google.com/biedronk...16963400004194
http://picasaweb.google.com/biedronk...16778716410418
do lwowa uczucia mialam zmienne, z poczatku irytowal mnie ze co jade w gory to lwow i lwow... i kaplica boimow, katedra ormianska i czarna kamienica... troche zmienilam zdanie jak zwiedzilam jego kawalek z tubylcami- cmentarz lyczakowski noca, ciemne nieoswietlone ulice... a juz zupelnie spodobal mi sie w ostatni weekend- taki lwow zupelnie inaczej
co do "zauroczylo" ( i to wrecz do obledu) to tym uczuciem darze na razie jedno ukrainskie miasto- szcziołkino....
jasne- kazdy ma swoja ocene i swoj gust :)
ale basiu, powiedz jedno- kiedys wspominalas ze lubisz np. gory, wioski , takie w ktorych "kosi sie siano". Podejrzewam ze nie chodzi w tym stwierdzeniu o sama trawe, ale o ogolny panujacy tam duch.. czy wedlug ciebie unia tego ducha wlasnie nie zabija?
pisalas ze nie lubisz robienia z gor "lunaparku"- ale czy w wiekszosci ten lunapark nie jest robiany za kase unii? te zagospodarowywania gor zachodzily zawsze ale po wstapieniu nas do jewrosajuza przespieszyly chyba o kilkaset procent...




Odpowiedz z cytatem