hi,hi,hi
mnie kiedyś fascynował glam rock który balansował na granicy awangardy , psychodelicznego rocka oraz kiczu (szczególne David Bowie i muzyczne okolice Briana Eno , niemiecka awangarda lat 70 i 80 z The Human League i Kraftwerk itd. )
o dzięki ci Panie za to ,że dorastałem w tym okresie rocka !!!
kicz jest dobry...myślę że istotą jest jego dawkowanie ...a co łączy się z tym -stworzenie pewnej oporności organizmu na jego przyjmowanie (szczepionka ?!) ...
ta swoista bakteria jest dla niektórych w ogóle nieszkodliwa ,a dla osłabionych organizmów wręcz zabójcza... dla rozwoju...
Ja na co dzień, pracuję w fabryce kiczu , a on (kicz) jest językiem komunikacji -czasami jedynym i zrozumiałym dla odbiorców produktu :)) ---to,taka dilerka kiczu---(ciekawie to nawet brzmi...)
niestety.
co do rokoko (hi,hi,hi przypadek i skojarzenie z rockiem)
lubię złoto
to nie jest kicz ,tylko ostatni krzyk baroku (czasami zbyt jaskrawy) przed nadchodzącym systemem kanonicznych proporcji klasycyzmu
( oczywiście nie muszę przypominać ,proszę tą wypowiedź traktować nadzwyczaj poważnie !):
Giambattista Piranesi -przerysowania skali i wielość przekątnych w jego wedutach;
Fernando de Casas y Novoa -schowanie romańskiego portalu (Santiago de Compostela) w oflankowanej fasadzie ;
Karl Georg Merville -stiuk na ścianie chóru Michaelerkirche;
itd.
Mogę wymieniać troszkę ,a jeszcze nawet nie wspominam o malarstwie :))
Co wcale nie znaczy,że w sztuce późnego baroku -kicz nie jest obecny...(a nawet wręcz jest brutalnie wkomponowywany ).
Czasami jak bywam wewnątrz kościołów, może częściej w cerkwiach i monastyrach -zauważam cudną symbiozę --plastikowego kiczu z mistycyzmem ikony...
Może to jest naturalne.



)
Odpowiedz z cytatem