Ja wrócę jeszcze na chwilę do pierwszego wieczora. Chata w Prełukach powitała nas tak, jak to zapowiadała Jimi - wszystko było już na swoim miejscu, nawet zasłony w oknach ładnie upięte czekały na gości.
Na zdjęciu tylko nasze plecaki panoszą się po pokoju kominkowym, ale za chwilę i stół się zapełnił (ach! to ciasto!) i gwar się zrobił jak to w schronisku bywa. Fakt, poza jednym reprezentantem poznikaliśmy szybciutko, bo rano czekała na nas Wędrówka.
Wędrówka, tak jak pisał don Enrico, bez dalekich widoków i bez jesiennej feerii barw. Ale czy to źle?
Kto nigdy nie łaził we mgle, w deszczu, w błocie ten nie zrozumie takiej jesieni. I nie doceni jej uroków![]()






Odpowiedz z cytatem