Dzisiaj takich studentów już nie ma. .
Pewnego dnia, ścieżką od Dołżycy przybył do schroniska nowy wędrowiec. Wysoki, szczupły, zarost na twarzy solidny, kapelusz filcowy z szerokim, lekko obwisłym rondem no i oczywiście plecak. W trakcie powitania przedstawił się jako Tomek, okazało się również, że posiada wspaniały niski głos. Gdy jednego dnia nie było go w schronisku, Maciek, dziewczęta udające się do źródełka uspokajał „ jeśli usłyszycie, że ktoś za wami nuci jakąś melodię, to bez obaw, Tomek dopiero wychodzi z Dołżycy”. Pochodził z Gdańska lub Szczecina. Opowiadał, jak nie raz, nawet przez dwa tygodnie pocieszał stęsknioną żonę marynarza. Teraz to najważniejsze. Był studentem drugiego roku biologii, a miał trzydzieści dwa lata. I nie był to jego pierwszy kierunek, który starał się zgłębić. Pewnego rodzaju odskocznią od studiowania, był pobyt w specyficznym ośrodku wczasowym, gdzie obowiązywał uniform ze stemplem ZK. Jako człek doświadczony, udowodnił nam pewnego wieczoru, że jagodzianka na kościach nie stanowi zagrożenia dla organizmu człowieka.


Odpowiedz z cytatem