Pandion
Słoneczny niedzielny ranek zachęcał do wyruszenia w plener. Długo nie musiał zachęcać i już mknęliśmy całą rodziną ku lasom rozkwitającym różnymi okazami przedwiosennej flory. Mijając słupy telegraficzne na jednym zauważyliśmy coś jakby myszołowa. Kilka sekund i słup skrył się za wzgórzem. Spojrzeliśmy z Ewą tylko na siebie i samochód można by powiedzieć sam się zatrzymał i na wstecznym wrócił kilkadziesiąt metrów. Zza wzgórza zaczęliśmy się skradać. Na słupie siedział skowronek i wcinał sardynkę. Nie chciał zapozować i gdy tylko ujrzał wymierzony w siebie obiektyw odleciał z sardynką w szponach w przestworza..


Odpowiedz z cytatem
