Nie chodzi tylko o noclegi- ogolnie o tendencje wszystkiego wokol.. Odswierzanie wszedzie scian co rok lub dwa, wszedobylski smrod swiezej farby i detergentu, remonty, remonty, remonty, scinanie trawy ze wyglada jak pomalowany beton i jak juz dawno nie mialam okazji poszurac na chodniku w jesiennych lisciach.. Ludzie bioracy prysznic 3 razy dziennie, zlewajacy sie antyperspirantami i nawet kapiacy w nich dzieci, wyblyszczone auta, podciete drzewa, wydarte do ziemi krzaki, gladziutkie drogi i chodniki i ubrania z metalami ciezkimi "coby nie lapac zapachu"..
Wiec na takim tle ublocone buty, krowia kupa i pajeczyna pod sufitem obłednie cieszy! Moze nawet nie dlatego ze jest taka wspaniala ale jako przeciwwaga..
