Zachęcony tym wątkiem postanowiłem spróbować pierwszy raz.
A niech tam.
Wyskoczyłem rano w pola z wiadereczkiem. Po kilku minutach obskubywałem krzaki dzikiej róży rosnącej na nieużytkach obrzeży Rzeszowa.
A zima nam tu dopisała w ostatnich dniach że ho ho. Nic to - obrywałem owoce wraz z przylepionym stwardniałym śniegiem.
Już po godzince byłem z powrotem z pełnym wiadereczkiem (foto)
W czasie gdy owoce odtajały, smyknąłem do sklepu po flaszeczki.
Pół litra spiru + pół litra czystej poszło do słoja do tego 1,5 litra owoców (oczywiście obranych z resztek kwiatostanu)
Za namową wyczytanych przepisów wrzuciłem jeszcze 5 gwożdzików oraz ususzonej domowej mięty. No i tu niestety okrasiłem to jeszcze rumiankiem z torebki po czym całość zmętniała i wygląda nieciekawie.
Taka bryja.
Co z tym zrobić ?
Szkoda tego spirku, ale jak go odzyskać. ?


Odpowiedz z cytatem