Pamiętam gorączkę bezpośrednio po śmierci Papieża. Ile było gotowości upamiętniania każdego miejsca, którego dotknął. Gdy wyraziłem swój sprzeciw, mało nie doszło do linczu. Minęło trochę czasu i znormalniało. Jednak zawsze znajdzie się kilku takich co zawsze wiedzą lepiej. Postawią szpetotę i uważają, że to święte miejsce. Tradycją było, że grupy młodzieży oazowej na zakończenie "turnusu" stawiały gdzieś na górce krzyż. Najczęściej drewniany, ale nie brakło "metaloplastyki". Tradycja widać w pewnych środowiskach nadal się utrzymuje. Możemy Piotrze się skrzyknąć i wykopać i zostaniemy okrzyknięci ....
Przy okazji może pomniczek przy jeziorku też?
Długi