Lokalne wspólnoty wiejskie potrafią to robić doskonale, bo ludzie, którzy przyjeżdżają konsumować izolują się od miejscowych (dlatego właśnie starają się budować domki letniskowe czy wille w głuszach leśnych) i traktują ich z pogardą. Dlatego są wykluczani ze wspólnoty, za czym idzie np. to, że ich domki nie są chronione przed złodziejami. Dla "bogatych i nowoczesnych" jest to, rzecz jasna, dowód, że "wsiury" są złe.
Niestety, nasze prawo istotnie ma kłopoty z takim rozróżnieniem, bo ono jest materialistyczne, antywspólnotowe, i przejawia tendencję do uznawania tylko "wolnej jednostki" - oraz władzy. Wyjątek robi się dla rodziny, bo pomysł, żeby zastąpić ją państwową produkcją pracowników, nie zyskał jeszcze społecznej akceptacji. A potem okazuje się, że takie ignorujące rzeczywistość prawo jest kompletnie bezbronne wobec społeczności imigranckich, np. muzułmańskich, których członkowie żyją we wspólnotach i ani myślą się "wyzwalać".
Ponadto w wielu miejscach w ogóle nie powinno być zabudowy, a tam, gdzie ona narosła ostatnimi laty, powinna zostać zlikwidowana w tym samym trybie, co przy budowie autostrad.
Np. styl katalogowo-bawarski :). A co właścicieli obchodzi, jak wygląda krajobraz z ich domkiem? Ważne, żeby oni mieli ładny widok z okna.
Przydałoby się wymyślenie jakiejś nowej wersji stylu bojkowskiego, pasującego go krajobrazu i do regionalnej tradycji. Oczywiście, raczej nie należy liczyć na to, że się któregokolwiekJestem zwolennikiem aby w takich regionach był określony z góry stylu. A urząd wydający pozwolenia powinien to sprawdzać.



Odpowiedz z cytatem